2016-10-03
2017-09-29

Dariusz Kosiński

Przed, po i jeszcze dalej

Dookreślenie „Laboratorium” zostało oficjalnie dodane do nazwy Teatru 13 Rzędów 1 marca 1962 roku. Kilka lat później, gdy zespół przeniósł się do Wrocławia, nazwa Teatr Laboratorium stała się powszechnie używaną „marką”, która zyskała międzynarodową rozpoznawalność (w wersji angielskiej Polish Laboratory Theatre). Niezależnie od wielu zmian oficjalnej nomenklatury używanej przez instytucję, określenie Teatr Laboratorium do dziś kojarzy się z Grotowskim i jego współpracownikami. W pewnym sensie ta „marka” przesłoniła to, co działo się przed jej upowszechnieniem, a jednocześnie wpływała na sposób postrzegania działań członków zespołu podejmowanych poza jego organizacyjną strukturą. Od skojarzeń związanych z Laboratorium niemal nie sposób się było uwolnić nie tylko w bieżącej praktyce, ale także w narracji historycznej. Dotyczy to szczególnie (choć nie wyłącznie) przedstawień zrealizowanych w Teatrze 13 Rzędów w jego pierwszym, pionierskim okresie. Były one i wciąż są traktowane jako etapy poszukiwań, których zwieńczenie stanowiły największe i najsłynniejsze osiągnięcia Grotowskiego i jego zespołu – zarówno przedstawienia na czele z Księciem Niezłomnym, piątą wersją Akropolis i Apocalypsis cum figuris, jak i praktyczne odkrycia: teatr ubogi i akt całkowity. Ta hierarchia ważności jest trudna do zakwestionowania – podejmowanie takich prób może wręcz nie ma sensu. Wymienione zdobycze rzeczywiście zadecydowały o wyjątkowej pozycji Grotowskiego w historii teatru światowego. Bez nich wszystko, co robił wcześniej (a być może i później), nie przykuwałoby tak wielkiej uwagi. Podobnie rzecz ma się z pracami członków Teatru Laboratorium podejmowanymi poza zespołem i po jego rozwiązaniu. Z drugiej strony jednak, ich pozostawanie w cieniu Laboratorium wydaje się jakoś niesprawiedliwe. Owszem – zrealizowane przez grupę pracującą w prowincjonalnym Opolu Misterium buffo, lubelska wariacja na temat Yermy, kreacja grupy artystów przepracowujących pamięć o hiszpańskiej wojnie domowej, czy parateatralne działania pod przywództwem byłej aktorki teatralnej przyciągałyby wyłącznie uwagę grupki specjalistów, gdyby nie były powiązane na różne sposoby z legendarnym przedsięwzięciem laboratoryjnym. Ale przecież miały swoje znaczenia i wartości niezależne od tego związku. Nie negując go, akceptując, a nawet wykorzystując płynące z niego szczególne zainteresowanie, proponujemy ich przypomnienie i pomyślenie niejako poza nim. To właśnie zadanie postawiliśmy sobie, komponując ten podwójny numer „Performera”.

Nie ma co ukrywać, że jedną z najważniejszych inspiracji do podjęcia tej próby, były doświadczenia projektu badawczego realizowanego w Instytucie im. Jerzego Grotowskiego w latach 2011–2014, a finansowanego ze środków Narodowego Centrum Nauki. W jego ramach wraz z Wandą Świątkowską i Sylwią Fiałkiewicz gromadziliśmy i analizowaliśmy materiały związane z przedstawieniami zrealizowanymi przez Grotowskiego w latach 1957–1964. To właśnie jego efekty tworzą tę część niniejszego numeru, która dotyczy tego co „przed” Laboratorium. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że owo „przed” ma tu charakter umowny, gdyż zarówno część publikowanych w tym numerze recenzji, jak i tekst Wandy Świątkowskiej o scenariuszu Tragicznych dziejów doktora Fausta według Christophera Marlowe’a dotyczą przedstawień powstałych po dodaniu do nazwy Teatr 13 Rzędów członu Laboratorium. Umowność ta wiąże się z trudniej dającą się określić rozpoznawalnością „marki” oraz z najczęściej z nią kojarzonymi propozycjami artystycznymi, które zaistniały w pełni dopiero w drugiej połowie lat sześćdziesiątych. Choć więc Tragiczne dzieje... zrealizowane zostały w Teatrze-Laboratorium 13 Rzędów, to jednak uznaliśmy je za graniczne, ale wciąż należące do okresu „przed” laboratorium. W istocie nie chodzi tu bowiem o historyczną ścisłość i zgodność z faktografią, ale o pewne wyobrażenie obejmujące i estetykę, i metodykę pracy teatralnej, tworzące mocny zespół cech, poza którymi umieszczamy zagadnienia podejmowane w tekstach tworzących tę część.

O wiele łatwiej daje się określić to, co należy do partii „po”. Artykuły omawiające przedstawienia i działania artystów związanych w różnych okresach z Laboratorium, zrealizowane (jak Yerma) poza tym zespołem lub (jak w przypadku pozostałych inicjatyw) po jego rozwiązaniu, mają ambicję przypomnienia, że artyści współtworzący z Grotowskim Teatr Laboratorium pracowali także na własną rękę, rozwijając swoje artystyczne propozycje i odkrycia, które stanowiły część dorobku i tradycji tego zespołu. Wbrew pojawiającym się niekiedy krzywdzącym stereotypom ich samodzielne prace nie były tylko niemal epigońskim naśladownictwem, ale stanowiły oryginalne kreacje, które jako takie zasługują na poznanie i uznanie. Dotyczy to może w stopniu najwyższym indywidualnych, wieloletnich poszukiwań Zygmunta Molika i Reny Mireckiej, ale dotyczy też teatralnych projektów Ryszarda Cieślaka czy François’a Khana.

Co szczególnie cieszy, pracę nad tymi tematami podejmują w dużej mierze autorki i autorzy młodsi, wkraczający do „Groty” z różnych stron i wnoszący różnorodne perspektywy, a także własne doświadczenia i pytania. Ich obecność nadaje przyimkowi „po” aspekt „jeszcze dalej”, zapowiadający przyszłość badań nad konstelacją Teatru Laboratorium. Przyszłość – która jak to przyszłość – dopiero się wynurza, zapowiada, formułuje w pierwszych tezach, rozpoznaniach i intuicjach. Na tę przyszłość „Performer” chce być szczególnie otwarty, poszukując i zachęcając do współpracy nowe generacje i grupy badaczek i badaczy. Dlatego też po raz pierwszy zdecydowaliśmy się ogłosić otwarte zaproszenie do współtworzenia następnego numeru „Performera”, licząc na to, że odpowiedzą na nie „nieznani swoi”, którzy zechcą razem z nami tworzyć ciągi dalsze.

Inną nowością wprowadzaną już od bieżącego numeru jest przyjęcie obowiązującej pisma naukowe procedury recenzenckiej, obejmującej wszystkie publikowane w „Performerze” teksty naukowe. Nie oznacza to zmiany profilu, charakteru czy układu pisma, ale stanowi kolejną fazę procesu jego profesjonalizacji.


Zespół redakcyjny

  • Monika Blige, Dariusz Kosiński, Katarzyna Lemańska, Karolina Sołtys (korekta), Wanda Świątkowska, Katarzyna Woźniak

Projekt okładki

  • Barbara Kaczmarek 

Współpraca

  • Bruno Chojak, Anna Grzelak, Zbigniew Jędrychowski, Aneta Kurek, Patrycja Kwiecień, Karolina Szuster-Binda