2017-12-22
2018-01-04

Giovanni Pizza

Psychodeliczny pająk Lapassade’a

Pierwodruk: Giovanni Pizza: Il tarantismo oggi. Antropologia, politica, cultura, Carocci, Roma 2015, s. 78–81.

Georges Lapassade jest bohaterem rozpisanej na wiele głosów książki Intervista sul tarantismo1, którą otwiera wstęp Cosima Colazza. Wprowadzenie Colazza jest bardzo przydatne dla zrozumienia inwersji tradycji, jakiej dokonywał Lapassade wraz z grupą działaczy i naukowców we wczesnych latach osiemdziesiątych. Na swój sposób wywód Colazza może być uznawany za mały manifest podejścia do badania tarantyzmu i nadawania mu aktywnej roli w ramach salentyńskiej polityki kulturalnej. Podejście to możemy nazwać podejściem esencjalistycznym lub neoirracjonalnym, a jego celem jest reifikacja koncepcji kultury salentyńskiej, polegająca na przekształcaniu tarantyzmu w pewnego rodzaju zaangażowaną mistyczną teorię, która łączy taniec tarantystek ze współczesną muzyką, tańcem hip-hop, rapem oraz psychodelicznym pop-rockiem lat siedemdziesiątych. Według Colazza: „Georges Lapassade widzi w tarantyzmie główny klucz dostępu do kultury salentyńskiej”2. To niezwykle znaczące zdanie czyni z owej książki jeden z pierwszych produktów kulturalnych, które w latach dziewięćdziesiątych wyraźnie tłumaczą dyskurs tarantystyczny w retoryce salentyńskości i ideologicznej konstrukcji kultury tarantyzmu. Jak w przypadku każdej szanującej się poetyki początków, oczywiście także w przypadku dyskursu budującego kulturę tarantyzmu, mamy do czynienia z retoryczną strategią prymordializmu: „Aby móc dalej mówić o salentyńskości jako o autonomicznej kulturze, posiadającej swą specyfikę, w figurach nowoczesności należy rozpoznać i zrozumieć tę ancestralną kulturę, a następnie powiązać ze sobą wszystkie zerwane nitki; powrócić na szlak”3.

To wyraźny program, w którym czasami można dostrzec szczególne cechy specyficznej retoryki tożsamościowej. Colazzo posuwa postulaty Lapassade’a jeszcze dalej, radykalizując, w kluczu esencjalistycznym, swoje doświadczenie salentyńskie i dyskurs na jego temat. Buduje w ten sposób pewną całość lub raczej coś, czym jest tarantyzm jako autonomiczna kultura w myśl dynamiki, którą antropologia definiuje jako obiektywizację kulturową. W rzeczywistości prace Lapassade’a były odczytywane w podobnym kluczu esencjalistycznym w celu reifikacji koncepcji kultury i zaproponowania salentyńskiej tożsamości rozumianej jako głęboka esencja czy niemalże „dusza” definiowana ahistorycznie. Jedynym wyrazem tej głębokiej esencji miałby być trans, który staje się podstawą doświadczania tożsamości przeżywanej w sposób mistyczny, przy odrzuceniu postrzegania transu jako stanu krytycznego, stanu cierpienia i zagrożenia. Zwrot perspektywy, wynikający z postulatów [Ernesta] de Martina, polega właśnie na odrzuceniu kryzysu obecności na rzecz tęsknego, mistycznego dążenia do utraty obecności. Nie bez znaczenia jest cytat, jaki Colazzo wybiera z wywiadu z Lapassade'em:

Dla Lapassade’a trans nie jest histerią w takim rozumieniu, jakie obowiązuje na Zachodzie, w medycynie czy w psychiatrii. Jego zdaniem jest to „przekaz religijnego zachowania wywodzącego się od Greków lub Arabów”. Trans jest więc etnokulturą, zjawiskiem czysto kulturalnym, niezaprogramowanym lub zaprogramowanym przez historię kultury4.

Wywiad z Lapassade'em nie tylko dostarcza definicji opętania, ale także otwiera drogę do adorcystycznej interpretacji tarantyzmu, negującej jego egzorcystyczny charakter: interpretacja adorcystyczna, obalając koncepcje de Martina, odrzuca wszelkie związki tego rytuału z cierpieniem społecznym, a także egzystencjalnym, i przygotowuje grunt pod interpretację tarantyzmu jako pozytywnego rysu tożsamości oraz „radosnej katharsis ekstatycznej” o wielkiej wartości estetycznej. W ten oto sposób, łącząc interpretację adorcystyczną z retoryką tożsamościową, tworzy się podstawy do postrzegania transu jako „ważnej figury symbolicznej, która naznacza otwartą i zmienną salentyńską tożsamość”5. Według Colazza reifikacja tarantyzmu w kluczu kulturowym prowadziłaby w rezultacie do tożsamości autonomicznej, a jednocześnie otwartej zważywszy na jej synkretyczność, a co za tym idzie także złożoność i pluralizm. W rzeczywistości współczesna antropologia dobrze wie, że z esencjonalistycznych dyskursów rodzą się zawsze zjawiska wykluczenia, mimo że dyskursy te definiują same siebie jako otwarte i tolerancyjne czy też zorientowane strategicznie. Nie bez przyczyny wszystko to buduje się na kuriozalnej pochwale „braku naukowego rygoru”: Colazzo wychwala Lapassade’a (którego winy, szczerze mówiąc, nie są aż tak wielkie) za jego „nierygorystyczną metodologię, bardzo interdyscyplinarną, otwartą na wiele bodźców i sugestii”6, przeciwstawiając jego metodę tradycyjnym metodom badań historycznych i etnograficznych, które właśnie dlatego że oparte na rygorze naukowym, nie potrafiły wyjść poza analityczne przedstawienie tarantyzmu, a więc już z definicji były niezdolne do ukazania go jako elementu witalnego. Natomiast metoda performatywna, badanie-działanie stylu spod znaku teatru, jest przeważnie uważana za metodę zdolną doprowadzić do „odrodzenia” tarantyzmu, ponieważ taki jest jego mistyczny cel. „Odrodzenie” to następuje na przykład poprzez zestawienie snu ukąszonej z muzyką pop lub z psychodeliczną muzyką Pink Floyd, a zarazem świadomie odrzuca każde możliwe realistyczne odniesienie do tarantyzmu7. Według Colazza badania historyczne i antropologiczne nie są dłużej potrzebne, ponieważ prowadzą do śmierci tarantyzmu, który – jego zdaniem – powinien być „rozbudzany”, „wskrzeszany”. W jaki sposób? Oto przepis:

Tarantyzm należy rozbudzać. Sposobem na rozbudzanie go nie jest konserwacja i kultywowanie pamięci, tylko wywoływanie szoku nieoczekiwanymi i ważnymi zestawieniami. Trzeba tańczyć z tarantyzmem, trzeba samemu „stać się tarantystą”, trzeba wejść w wymiar transu, to znaczy w wymiar kreatywności i twórczości8.

Druga część wstępu Colazza jest interesująca ze względu na ukazywane przez autora procedury realizowania inicjatyw polityki kulturalnej od początku lat osiemdziesiątych, których celem było „wskrzeszenie” praktyk tarantystycznych, uważanych za elementy lokalnej tożsamości, jaki należało ponownie zaszczepić na ich rodzimym terenie. Projekt Pająk tańczącego boga – bo o nim mowa – przechodził różne perturbacje natury finansowej (środki, których nigdy nie wypłacono) i prawnej (sprawy sądowe i w prokuraturze). Towarzyszyły mu też konflikty intelektualne, artystyczne i polityczne dotyczące polityk kulturowych różnych instytucji, a nawet poszczególnych osób. Jego realizacja odcisnęła głębokie piętno zarówno na losach niektórych bohaterów tych wydarzeń, jak i bardziej ogólnie – na całym lokalnym środowisku intelektualistów. Obserwując dzisiaj tę historię, stwierdzić można, że wyznacza ona nową ścieżkę etnograficzną, która ukazuje, jak osobiste namiętności i interesy, stojące za górnolotnymi, boskimi i mistycznymi ideami, są zwyczajnie ludzkie, czasem aż za bardzo.

O autorze 

Z języka włoskiego przełożyły Aleksandra Koman i Katarzyna Woźniak

  • 1. Georges Lapassade: La possessione oggi, [w] tegoż: Intervista sul tarntismo, Edizioni Madona Oriente, Melpignano 1994. Tytuł Psychodeliczny pająk Lapassade’a zaczerpnięto z jednego z podrozdziałów książki.
  • 2. Tamże, s. 7.
  • 3. Tamże, s. 8.
  • 4. Tamże, s. 8–9.
  • 5. Tamże, s. 2.
  • 6. Tamże, s. 18.
  • 7. Tamże, s. 32–33.
  • 8. Tamże, s. 19.