2018-07-09
2018-07-09

Eugenio Barba

Pożegnanie Zbyszka

Wszyscy wiedzą, że jako człowiek teatru mam swoje korzenie w Polsce. Moje korzenie mają głos i twarz, mają imiona. Jednym z tych korzeni jest Zbigniew. Dzięki niemu udało mi się zmierzyć z pewnymi fundamentalnymi wartościami życia, takimi jak lojalność, jasność i klarowność, zaangażowanie, uczciwość zawodowa. Wszystkie te cechy kojarzą mi się z tym młodym, szczupłym i powściągliwym naukowcem, którego poznałem w 1962 roku w Opolu, a ponad pięćdziesiąt lat później wciąż je kojarzyłem z lekko pochylonym, doświadczonym uczonym, lakonicznym, ale niezmiennie konsekwentnym.

Zbigniew obserwował mój wczesny okres zawodowej naiwności, a także moje pierwsze niezależne kroki z Odin Teatret. Jeszcze kilka miesięcy temu był świadkiem najnowszych owoców pracy długiego sezonu mojej grupy teatralnej. Choć jego reakcje i komentarze odznaczały się lapidarnością, zawsze były dla mnie niezwykle ważne. Pisywaliśmy do siebie regularnie, umawialiśmy się na spotkania w Polsce, za granicą i w siedzibie Odin w Holstebro. Piliśmy szampana i Wyborową, dyskutowaliśmy i śpiewaliśmy z okazji wielu rocznic związanych z Odin Teatret oraz Ludwikiem Flaszenem i Jerzym Grotowskim, dzięki którym zrodziła się nasza przyjaźń.

Inne obecne tu osoby będą wspominać i pamiętać zasługi Zbigniewa jako uczonego, jako głównego kronikarza nieupiększonych faktów, codziennych triumfów i tragedii wszystkich bohaterów – zarówno reżyserów, jak i aktorów – niewielkiego prowincjonalnego Teatru 13 Rzędów, który nieustannie zmieniał nazwę i obszar swoich poszukiwań, zmieniając jednocześnie historię teatru naszych czasów. Żelazna logika i konsekwencja Zbigniewa – lub, jeśli kto woli, jego upór – pozwalały rejestrować bez wahania wiele przesileń, wątków pobocznych, zerwań i nowych początków homo vatator – licznych awatarów Grotowskiego.

Chcę jedynie zapamiętać przyjaciela, z którym łączyły mnie więzy miłości, przyjaciela, który, choćby przez swą milczącą obecność, dawał mi odwagę, by kroczyć własną ścieżką.

Na zdrowie, gdziekolwiek jesteś, Zbyszku, obaj wiemy, że teatr to alchemia, dzięki której wyrastają korzenie, które nigdy nie umierają.

O autorze

Przełożył z języka angielskiego Mirosław Rusek