2019-06-19
2019-07-05

Ewelina Pawlus

I know you better. Refleksje wokół Grotowski non-fiction

Leży bezwolny i bezradny. Ze szczelin jego bruzdowatej kory sączy się patogeniczny wyciek. Pokłady nieaktywnego już kambium rewidują saprofagi. Larwy zgniotka cynobrowego drążą komory poczwarkowe; formy imago pospiesznie przemierzają zbutwiałe korytarze. Omszały, zapadający się w podłoże konar jest już obficie skolonizowany przez hubiaka pospolitego. Proces penetracji nieruchomego korpusu przez liczne gatunki wpływa na jego bios niczym uporczywa dystanazja. Naruszając barierę etyki i intymności, uczestniczymy w sesji anatomii jego okrycia. Orzech, mini-Ganeśa, tabletki, wizytówka, okulary, papierosy (francuskie Gauloises), portfel, zapiski i inne drobiazgi wywlekane są z kieszeni odzienia. Samozwańczy badacze w zacietrzewieniu inwestygują „ubranie przeciętnego człowieka w pewnym wieku”; gdyby teraz sam z siebie zadrżał, niespodziewanie się poruszył, zapewne zamarliby w przerażeniu nietaktownością wykreowanej przez siebie sytuacji. Apetyt eksploratorów jest wielki: „można by się pokusić i naciąć skalpelem skórę, żeby zobaczyć wnętrzności wielkiego reformatora teatru”. Poprzestają na haptycznym poznaniu „wszystkich zebranych przedmiotów” (białej damy, najsilniejszej w szachach, zmiętej kartki, zdjęcia matki), „na podstawie których możemy usiłować zobaczyć niemal pełny obraz tego człowieka. Jaki obraz widzimy? Jakiego człowieka?”.

Tym pytaniem mówią do widzów autorzy wydarzenia Grotowski non-fiction, wprowadzając swoisty dysonans; sprawa jest delikatna, wręcz o podłożu towarzyskim, tym trudniejsza, że pytanie pada we Wrocławiu, gdzie z Grotowskim jest jak z PRL-em lub z powodzią w 1997. Każdy go jakoś przeżył, doświadczył, jakoś się w nim umoczył. Tymczasem traktując tytuł przedstawienia jako parafrazę pamiętnej książki Artura Domosławskiego, należy się spodziewać kierowanych pod kątem Jerzego Grotowskiego oskarżeń i demaskacji. Autorami słów i tez oddanych czytelnikom oraz widzom (Grotowski non-fiction to przedsięwzięcie interdyscyplinarne, na które poza spektaklem składają się książka i wystawa) są zaproszeni do projektu przez reżyserkę Katarzynę Kalwat aktorzy Teatru im. Jana Kochanowskiego w Opolu oraz Wrocławskiego Teatru Współczesnego.

W wyniku wspólnej lektury i analizy tekstów Grotowskiego i o Grotowskim, materiałów wizualnych i audio aktorzy napisali własne świadectwa, dedykowane kwestiom mniej lub bardziej oczywistym, bądź mniej lub bardziej kontrowersyjnym dla średnio wtajemniczonego w życie i twórczość Jerzego Grotowskiego widza. Idea teatru jako spotkania, istota religijności i rytuału w teatrze, aspekt seksualności w działaniach twórczych Grotowskiego, warsztat aktora, wolność artysty, muzyczność w biografii artysty i jego śmierć – to tematy aktorskich esejów-rozdziałów publikacji Grotowski non-fiction1.

Te i inne teksty padające podczas prób osobiste refleksje, argumenty i riposty aktorów, wprawnie spisał i zredagował również aktor (ale i dramaturg) Krzysztof Szekalski, tworząc kanwę dramaturgiczną spektaklu. Fragment scenariusza można znaleźć w Dodatkach do książki, w której zamieszczono również noty autorów projektu o sobie samych. „Pamiętnik”, „kapownik”, „notatnik” – to zdecydowanie bliższe temu wydawnictwu określenia niż ewentualna „publikacja naukowa”. Czytelnik nie znajdzie tam przypisów, choć autorzy otwarcie odwołują się do poglądów tych czy innych literaturoznawców bądź teatrologów, przywołując ich nazwiska. Wstęp autorstwa Joanny Zielińskiej, kuratorki projektu, to zapis dziejącego się tu „teraz”, ekscytacji in statu nascendi („Składamy na wasze ręce najnowszą książkę poświęconą twórczości Jerzego Grotowskiego…” – za moment, wraz z każdą kolejną publikacją, słowa te stracą swoją aktualność; zostanie posmak wyjątkowości chwili). Więcej o intencjach, koncepcie, procesie rekonstrukcji biografii Grotowskiego pisze Zielińska w umieszczonym zaraz po wstępie tekście Być jak Grotowski. Jej osobisty Epilog, a także zamykająca książkę nota, iż opisane „nazwiska, postacie, miejsca i wydarzenia są wytworem wyobraźni. Wszelkie podobieństwo do rzeczywistych zdarzeń, miejsc lub osób, żywych i zmarłych, jest całkowicie przypadkowe” oraz brak numeracji stron sprawiają, że czytelnik ma do czynienia raczej z obiektem artystycznym, a nie książką sensu stricto.

To właśnie owa książka stanowi tematyczny leitmotiv spektaklu. Spotykamy się właściwie, jak nazywa to kuratorka, na „debacie publicznej”: autorzy poszczególnych rozdziałów, a zarazem aktorzy występują pod własnymi nazwiskami, nie odtwarzają fikcyjnych bohaterów literackich, lecz reprezentują/grają samych siebie, mówią własnymi tekstami, powołują się na fragmenty swoich, opublikowanych w książce przemyśleń. Zadanie tym trudniejsze, że łatwo o przerysowanie, „przegranie”, wytworzenie u niektórych widzów wrażenia parodii (takie głosy pojawiły się po premierze opolskiej). Lecz znów – Grotowski non-fiction na scenie to nie spektakl sensu stricto, to działanie preformatywne zakładające improwizację. Temperatura i akcenty, włącznie z fragmentami tekstu ulegają zmianie.

Premiera druga, wrocławska, to już nieco inne zdarzenie niż opolska i zapewne każda kolejna prezentacja może przynieść inną refleksję. Inni są też bohaterowie – moderatorzy debaty. Od ich decyzji, nastroju, woli zależy, jak potoczy się dyskusja. Sami, w zgodzie z własnym temperamentem i stylem komunikacji, wprowadzają pomiędzy panelistów dystans bądź jednoczą się z nimi w działaniach i emocjach. Prof. Krystyna Duniec i red. Roman Pawłowski (zamiennie) są z aktorami na scenie przez cały czas. A czas jest tu partnerem trudnym, spektakl trwa ponad dwie godziny bez przerwy, niemal nieustannie wszyscy są obecni, każdy ruch czy bezruch wystawiony jest na obserwację widzów, z czym świetnie radzą sobie paneliści, serwując czujnej publiczności mikrogesty, niuanse mistrzowsko utrzymanej koncentracji (rewelacyjna Magda Maścianica). Co więcej, akcja nie toczy się tylko w trójwymiarze. Wymagający równoległej uwagi jest kontrapunkt, koherentna do scenicznego dziania się wideo-introspekcja „człowieka wewnętrznego”. Jej autorem jest kolejny (fizycznie nieobecny) aktor projektu, ale też fotograf, Tomek Tyndyk, który łamie ramę spektaklu projekcją filmowych obrazów anty-sceny. Łamie ją też seria fotografii Zbigniewa Libery, prezentowanych jako akt finałowy wydarzenia. Grotowski w różnych swoich odsłonach, z różnych etapów życia i twórczości, w różnych kostiumach i fryzurach oraz jego aktor Ryszard Cieślak – „wyrzeźbieni” z ciał twórców „non-fiction”, utrwaleni na zdjęciach Libery: mistrz wśród róż, w czerwonej todze z gronostajowym kołnierzem po odbiorze tytułu doctora honoris causa (tu Monika Stanek), Grotowski stateczny (Jerzy Senator), wątpiący (Ewelina Paszke-Lowitzsch), filuterny (Magdalena Maścianica), perwersyjno-buńczuczny (Rafał Kronenberger), dydaktyczny (Mariusz Bąkowski), Grotowski w wersji vouodu (Hanna Klepacka), Grotowski na łożu śmierci (Andrzej Jakubczyk). Tu już właściwie Zbigniew Libera stawia widzów u wrót Kostnicy Andrei Serrano (perfekcyjna nekro-charakteryzacja wykonana przez Joannę Chudyk). I jaki obraz widzimy? Jakiego człowieka?

Katarzyna Kalwat zaprosiła Zbigniewa Liberę nie tylko do realizacji fotograficznych portretów, wystawy o repetytywno-performatywnym wernisażu, ale również do współtworzenia konceptu projektu. To kolejny w jej twórczości przykład znoszenia międzygatunkowych barier, konstruowania wypowiedzi artystycznej na bazie researchu i dokumentacji poprzez wyselekcjonowane i zintegrowane środki wyrazu kultury wizualnej i sztuki akcji. W Grotowski non-fiction spełniła bądź przytoczyła większość postulatów twórczych swojego tytułowego bohatera. Skonfrontowała go zarówno z jego antagonistami (parafraza Lekcji anatomii wedle Rembrandta Tadeusza Kantora), jak i wiernymi wyznawcami, a przede wszystkim z samym sobą (wyśmienity Mariusz Bąkowski w sekwencji Grotowski a Flaszen).

A zatem – jaki obraz widzimy? Nie jest tajemnicą, że wizerunek oficjalny nauczyciel Performera sam sobie stworzył. Równocześnie wielce wiarygodny i mało prawdopodobny, jak biogram Witolda Gombrowicza z mockumetu Grzegorza Packa List z Argentyny czy Nibylandia J. M. Barriego. „Cienka jest ta granica pomiędzy tym, co jest życiem, a tym co jest sztuką. Ponieważ to jest taka sztuka, w której decyduje pytanie – jak żyć” – mówi Grotowski przytaczany w motcie do publikacji Grotowski non-fiction. Cienka jest kieszeń, w której trzymając „badaczą” dłoń, można trafić nieopatrznie nie tyle na stary notes z odciskiem palca muzy mistrza, co na tak zwane „okolice bikini” lub rozporek. Rozległe kanały żerowiska śmiertelnie przecinają ciągłość łyka, docierają do twardzieli, do rdzenia. Intensywnie postępujące procesy rozkładu prowadzą do nieuchronnego. Jakie zajść by musiały zmiany w jego biotopie, by mógł stać się kłodą „piastunką”; by ocalić ekspresję drzewa?

Jednym z najistotniejszych tematów debaty wokół publikacji Grotowski non-fiction jest wolność artysty. Widz (uczestnik) nieznający świata zza teatralnych kulis, w mocnym ostrzale szybkich słów dowie się od (powtórzę: wyśmienitego) Mariusza Bąkowskiego, jak sprawy dziś się mają z perspektywy młodego aktora zatrudnionego w teatrze instytucjonalnym. Dowie się również, także z lektury aktorskiej publikacji, że dla Grotowskiego wolność poszukiwań w procesie twórczym była kluczowa, że:

Teatr musi być poszukujący, bo tylko taki ma szansę umożliwić nam poznanie samego siebie, stworzenie dialogu miedzy aktorem a widzem. Teatr, który nieustannie próbuje i poszukuje w obszarach najgłębszych ma szanse na dotarcie do widza w sposób najszczerszy i zawiera w sobie wielką oczyszczającą siłę2.

Pytania o to, „jaki obraz widzimy? jakiego człowieka?” stają się pytaniami o subiektywne rozumienie poczucia odpowiedzialności artysty i artystki za wolność i konsekwencje jego/jej artystycznego gestu, a także o wolność tych, którzy jego/jej sztuką i życiem się parają. (W odpowiedzi każda z powyższych i niewymienionych stron może stać się ofiarą.) „Można powiedzieć, że nie istnieje wolność nieokupiona ascezą. Chodzi tu o ascezę nie w sensie mistycznym czy religijnym, lecz raczej o coś konkretnego: ograniczenie «ja»”3.

O autorce

Teatr im. Jana Kochanowskiego w Opolu, Wrocławski Teatr Współczesny im. Edmunda Wiercińskiego
Grotowski non-fiction
Koncepcja spektaklu: Katarzyna Kalwat, Zbigniew Libera
Tekst: Krzysztof Szekalski, na podstawie improwizacji aktorów
Reżyseria: Katarzyna Kalwat
Przestrzeń wizualna, fotografie: Zbigniew Libera
Kuratorka projektu: Joanna Zielińska
Muzyka: Hanna Klepacka
Wideo: Tomasz Tyndyk
Występują: Mariusz Bąkowski, Andrzej Jakubczyk, Rafał Kronenberger, Magda Maścianica, Ewelina Paszke-Lowitzsch, Jerzy Senator, Monika Stanek oraz gościnnie: Krystyna Duniec/Roman Pawłowski
Premiery: 8.12.2018, Teatr im. Jana Kochanowskiego w Opolu, 4.01.2019, Wrocławski Teatr Współczesny

  • 1. Dodać do nich trzeba poruszający rozdział Przychodzi Grotowski do teatru…, napisany przez Hannę Klepacką, która akurat na scenie fizycznie się nie pojawia, ale pojawiają się dźwięk i muzyka, które zaproponowała.
  • 2. Mariusz Bąkowski: Wolność artysty, [w:] Grotowski noc-fiction. Świadectwa, Wrocławski Teatr Współczesny im. Edmunda Wiercińskiego, Wrocław 2019.
  • 3. Jerzy Grotowski: Prawa pragmatyczne, [w:] tegoż: Teksty zebrane, redakcja Agata Adamiecka-Sitek, Mario Biagini, Dariusz Kosiński, Carla Polastrelli, Thomas Richards, Igor Stokfiszewski, Instytut im. Jerzego Grotowskiego, Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego, Krytyka Polityczna, Warszawa – Wrocław 2012, s. 746.