2011:11:29
2014-04-06

Wanda Świątkowska

Zdobywanie Reduty

28 listopada 1919 roku przed południem poświęcono scenę Reduty, wieczorem odbyła się próba generalna Ponad śnieg bielszym się stanę..., a następnego dnia, w rocznicę wybuchu powstania listopadowego, zainaugurowano działalność teatru prapremierą dramatu Stefana Żeromskiego. Oddajmy głos ojcu-założycielowi: „Reduta powstała w 1919 r. w podobny sposób, jak Polska w 1918 r. Doświadczenia, «eksperymenty», wysiłki, marzenia, tęsknoty, posunięcia, przykrości, krzywdy, nadzieje, zmagania się, zabiegi o utrwalenie, kłopoty pieniężne, zapał chwilowy, wiara nieustanna, komplementy z zewnątrz, przepowiednie, złe życzenia obce, drwiny i uznanie, targi zewnętrzne, wewnętrzne poczucia – wszystko, o czym się słyszało na zewnątrz, czytało w pismach, widziało w przestrzeni polskiej, wszystko to w miniaturze działo się w Reducie [...]" (Juliusz Osterwa: Z zapisków, wybór i opracowanie Ireneusz Guszpit, Wiedza o Kulturze, Wrocław 1992, s. 86.). Narodziła się ona wraz z wolną Polską i Osterwa widział w jej organizacji Polskę w mikroskali.

Matką Reduty był Mieczysław Limanowski. Połączenie tych dwóch nietuzinkowych, a dopełniających się, osobowości zaowocowało zjawiskiem unikatowym w historii polskiego teatru. Józef Szczublewski docenił fenomen tego spotkania, tego przypadku i zrządzenia losu: „To przecież niezwykłe, że byli kiedyś w warszawskim zaułku teatralnym tacy dwaj, że serio głosili aż taką wiarę, że przecież skupili wokół siebie zastęp wyznawców i że przez dłuższy czas [...] potrafili zmusić do posłuszeństwa parę dziesiątek krnąbrnych aktorów i adeptów. Do bezwzględnego posłuszeństwa, i to w regule teatralnej najostrzejszej ze wszystkich reguł, jakie kiedykolwiek w Polsce obowiązywały. W regule ośmieszanej przez aktorskie otoczenie i przez tysiące drwiących kibiców cywilnych" (Józef Szczublewski: Pierwsza Reduta Osterwy, PIW, Warszawa 1965, s. 146.).

Dzięki pasji, uporowi, marzeniom i niezmordowanej pracy narodził się teatr, który działał z rozmaitymi perturbacjami do 1939 roku i który miał zmienić oblicze nie tylko przedwojennego, ale dwudziestowiecznego teatru w Polsce. Zmiany siedzib i miejsca działalności, secesje i scysje w Zespole, chwile zwątpienia i triumfu, konflikty i trudności zewnętrzne umacniały ducha, cementowały aktorów i parły ich pod przewodnictwem dwóch ideologów wciąż naprzód. Dwudziestolecie działalności Reduty było wciąż jej nieustannym zdobywaniem, walką o każdy zajęty szaniec i umacnianiem się na zdobytych fortyfikacjach. „Reduta trzymała się tyle lat (20) dzięki (między innymi) temu, że dbała o czystość i porządek" (Juliusz Osterwa: Z zapisków, s. 86.) – podsumował lakonicznie Osterwa coś, co dzisiaj nazwalibyśmy, już nie w takich skromnych i umniejszających słowach, etosem Redutowca i niezwykle wysoką etyką pracy Zespołu.

Każdy, kto dziś zafascynowany ideami Osterwy i Limanowskiego, rusza w ślad za nimi, rozpoczyna swój własny bój. Twórczy kontynuatorzy – na czele z patronem tego Instytutu –uczniowie i spadkobiercy pielęgnowali ziarno redutowe w Opolu, Gorzowie, Kielcach, Krakowie, Wrocławiu, czy wreszcie Gardzienicach. W latach powojennych idea Reduty żyła, i choć, zdawałoby się, zeszła do katakumb, to jak podziemna rzeka podmywała wciąż glebę „oficjalnego teatru", drążyła uparcie skały przyzwyczajeń i sztampy, trwała. Trwała przede wszystkim dzięki ludziom. Praktycy sprawdzali ją na deskach scenicznych, teoretycy poddawali dyskusjom. To dzięki nim wartości i osiągnięcia reprezentowane przez to laboratorium teatralne i pracujących w nim ludzi po dziś dzień modelują świat artystyczny i uczestniczą w dyskursie akademickim. Trójlistna koniczyna w godle Reduty to przecież według Limanowskiego także symbol nieskończoności.

Zdobywanie to proces, który wciąż trwa, a którego nasilenie można było wyraźnie dostrzec w ostatniej dekadzie. Jesteśmy świadkami renesansu myśli Osterwy i Limanowskiego, całej serii nowych publikacji tekstów źródłowych (ukazał się wreszcie w całości Raptularz kijowski, nowość Wydawnictwa Instytutu), jak i opracowań rozpowszechniających ich dorobek. Nowe pozycje stają się inspiracją i wyzwaniem dla kolejnych pokoleń badaczy. Po pisma Osterwy sięgają coraz młodsi – doktoranci, studenci, powiększając zastępy zapalonych „redutologów".

Na łamach trzeciego numeru „Performera" oddajemy głos ludziom, którzy odważnie i z pasją podjęli trud walki o Redutę. Duży blok tekstów stanowią prace młodych badaczy, będące pokłosiem seminarium dyskusyjnego, które odbyło się we Wrocławiu 29 listopada 2010 roku. Pomimo że było to spotkanie jubileuszowe pragnęło wyłamać się ze schematu obchodów „ku czci", na co wyraźnie wskazywał jego tytuł: „Reduta – nowe spojrzenia". Organizatorzy zapraszając do refleksji nad znaczeniem i aktualnością idei redutowych oraz koncepcji teatralnych Juliusza Osterwy i Mieczysława Limanowskiego, zasugerowali odświeżenie spojrzenia i poszukanie nowych perspektyw oglądu tradycji, która zrodziła nowoczesny teatr polski. Stąd też różnorodność punktów widzenia i rozrzut prób przewartościowania i odświeżenia działalności Reduty. W kręgu zainteresowań prelegentów znalazły się tak różne aspekty, jak architektura, teologia, eksperyment scenograficzny, zaangażowanie społeczne czy doświadczenia rosyjskie. W efekcie otrzymaliśmy mozaikę inspirujących ujęć, godnych miana bloku, w którym się znalazły: „Przewalczyć myślą". Tam też znajdzie Czytelnik trzy dodatkowe (niewygłoszone wówczas) teksty o wojennym misterium Osterwy, o gwarze aktorskiej i o ezoterycznych inspiracjach patrona Reduty. Blok analiz dopełnia rozmowa z gościem sesji, Ewą Benesz.

Gorąco polecamy wyjątkowe i niezwykle cenne teksty źródłowe, a wśród nich: pierwszy raz publikowany w całości Zeszyt samarski Osterwy, który dzięki dołączonej fotokopii rękopisu ma szansę zaprezentować się bezpośrednio i dać Czytelnikowi namiastkę archiwalnej kwerendy. To jeden z najwcześniejszych zachowanych po artyście dokumentów, liryczny dziennik tęsknot i lęków pisany na wygnaniu w okresie pierwszej wojny światowej. Odsłania on kompletnie inną twarz założyciela Reduty, dość nieoczekiwaną i znaną dotychczas jedynie niewielu.

Przedrukowujemy również nie tak łatwo dostępne i oczywiste materiały, jak wspomnienie teściowej Osterwy, księżnej Matyldy z Windisch-Graetzów Sapieżyny oraz mowę wygłoszoną na jego pogrzebie przez księdza Konstantego Michalskiego. Oddajemy także głos świadkom – Marii Osterwie-Czekaj, która zgodziła się porozmawiać z nami o swoim ojcu oraz Ireneuszowi Guszpitowi, który opowiedział, jak niezwykłą osobowością była towarzyszka jego życia, Matylda Osterwina.

W dziale reakcji tym razem prezentujemy tylko jeden, ale za to odważny i polemiczny tekst Dariusza Kosińskiego, wygłoszony 20 października tego roku w ramach konferencji „Żywe słowo w teatrze" zorganizowanej we współpracy z Instytutem im. Jerzego Grotowskiego przez Państwową Wyższą Szkołę Teatralną im. Ludwika Solskiego w Krakowie.

Jak widać, młodzi spotkali się na naszych łamach z doświadczonymi badaczami tematu, świadkami i głosami z przeszłości. Tym samym historia spotkała się z przyszłością. To continuum pozwala wierzyć, że idea, która zakiełkowała w Salach Redutowych w 1919 roku pod opiekuńczymi skrzydłami Osterwy i Limanowskiego nie zginęła, a zdobywanie Reduty wciąż trwa.

O autorce »