2011-03-27
2014-04-07

Jean-Marie Pradier

Grotowski i nauka

Tekst wykładu wygłoszonego w czasie sesji „Antropologie théâtrale selon Jerzy Grotowski”, która odbyła się w Paryżu 17–21 października 2009.

Moja osobista znajomość z Jerzym Grotowskim rozpoczęła się, utrwaliła i rozwinęła w latach siedemdziesiątych za sprawą powiązania jego poszukiwań ze współczesną nauką.

Moje pierwsze spotkanie „na żywo” z Jerzym Grotowskim miało miejsce przy okazji „kongresu na temat naukowych aspektów teatru”, który dzięki przedsiębiorczości Aliny Obidniak, ówczesnej dyrektor Teatru im. Cypriana Kamila Norwida w Jeleniej Górze, odbył się w Karpaczu między 12 a 16 września 1979 roku. Oprócz Jerzego Grotowskiego i Eugenia Barby, w spotkaniu uczestniczyli profesor teatrologii z Uniwersytetu Wrocławskiego Janusz Degler, doktor filozofii i nauk fizycznych, socjolog Abraham Moles, współodkrywca pierwszego na świecie neuroleptyku – chloropromazyny (zawartej m.in. w leku „Largactil”) – i laureat nagrody im. Alberta Lasera dr Henri Laborit, pionier etologii we Francji René Guy Busnel, Zbigniew Osiński i inni.

Moje odkrywanie związku poszukiwań Grotowskiego ze współczesną nauką odbywało się w rytm spotkań i wymian naukowych aż do roku 1996. Ważny okazał się przede wszystkim czas spędzony przeze mnie w Pontederze, w grudniu 1993 roku. Przed wizytą wysłałem Grotowskiemu maszynopis artykułu poświęconego współczesnej komunikacji, by mógł ocenić jego przydatność. W Pontederze spędziliśmy na rozmowie długą noc, niezwykle stymulującą i zaskakującą. Opowiedział mi oczywiście o swoim bracie, Kazimierzu, o Nielsie Bohrze i jego Instytucie, o Indiach, o pragmatyzmie, o poszukiwaniach w dziedzinie neurologii. Był zaskoczony, kiedy odnajdywał w nich a posteriori sytuacje zbieżne z własną pracą. Gdy doszedł do fragmentu tekstu, w którym wspominam Pawłowa, zwrócił mi uwagę, że ten, którego podczas XV międzynarodowego sympozjum fizjologicznego, odbywającego się w Rzymie w 1932 roku, ogłoszono Princeps Physiologorum mundi, odznaczał się żarliwą duchowością, nie pozwalającą mu minąć katedry św. Bazylego nie przeżegnawszy się.

Zarysowany przeze mnie problem jest więc szeroki, pełen hipotez i niedomówień. Stanowi także źródło licznych nieporozumień. Przyznam, że jest mi niezmiernie trudno zamknąć w dwudziestu pięciu minutach rzecz wymagającą szczegółowego opisu i wyjaśnień zarówno z dziedziny epistemologii, historii i antropologii nauk, jak i historii oraz antropologii sztuk widowiskowych. Czy powinno się pomijać ewolucję nieustannie zmieniającego się doświadczenia, zapominając o oczywistej złożoności kontekstu? Grotowski zdawał sobie doskonale sprawę, że twórczość spontaniczna w sztuce jest utopią:

Nie chcę powiedzieć, że w tym, co robimy, nie podlegamy wpływom, albo że jest to czymś absolutnie nowym. W sposób dla nas często nieświadomy, jakby przez oddychanie powietrzem kontynentu, który dał nam życie, i cywilizacji, która nas kształtowała, przejmujemy sumę tradycji, wiedzy o człowieku i o sztuce, przesądów, przepowiedni i oczekiwań, i mają one wpływ na nasze uczynki, jakkolwiek byśmy się od tego odżegnywali1.

Swego czasu, niejako z lenistwa, powróciłem do świadectwa i obserwacji poczynionych przez brata Jerzego, Kazimierza Grotowskiego, międzynarodowej sławy fizyka i znanego alpinisty. Kazimierz był wówczas dyrektorem Zakładu Fizyki Gorącej Materii Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie zajmował stanowisko profesora tytularnego. Chodziło o jego wypowiedź w rozmowie z Teresą Błajet-Wilniewczyc, opublikowanej przez „Notatnik Teatralny” zimą 1992 roku, w numerze specjalnym z okazji przyznania Jerzemu tytułu doktora honoris causa Uniwersytetu Wrocławskiego, 10 kwietnia 1991 roku. Tytuł wywiadu był bardzo jednoznaczny – On poprzez teatr bada świat:

Dla mnie – mówił Kazimierz Grotowski – zawsze uderzające było podejście Jurka do teatru. Ono zawsze było identyczne z podejściem, jakie mógłby mieć fizyk do przedmiotu swych badań. Myśmy się zawsze dogadywali, nie mieliśmy żadnych trudności w zrozumieniu motywów swego działania i zrozumieniu przedmiotu swych badań. To, że on zajmuje się dziedziną, która leży na pograniczu psychologii, socjologii – to jest inna sprawa. Nie jest jego winą, że te dziedziny wiedzy są mało poznane, że nie ma w nich tak jasno sprecyzowanych praw, jakie są na przykład w fizyce. Ale z całą pewnością można powiedzieć, że Jurek miał zawsze – i ma do dzisiaj – naukowe podejście do przedmiotu swych badań. Teatr stanowi dla niego narzędzie do niemal przyrodniczych badań w dziedzinie, która jest mało poznana. Z drugiej zaś strony sami fizycy zajmują się rzeczami, które są na granicy... cudów, o jakich się nie śniło ludzkiemu rozumowi, w potocznym sensie. Na przykład możliwe jest, by jeden przedmiot, nie tracąc swej identyczności, mógł w jednej chwili przejść przez dwoje drzwi. Tak dzieje się z elektronem, który w określonych warunkach może przejść jednocześnie przez dwie szczeliny. Czy to nie jest cud? […] Bardzo względna jest różnica między cudami na gruncie nauki, a tego typu nadprzyrodzonymi czy pozazmysłowymi zjawiskami w dziedzinie, którą zajmuje się Jurek2.

Następnie dygresja o racjonalności:

Ale trzeba też dobitnie powiedzieć: niewielu jest takich racjonalistów, jak Jerzy Grotowski. […] Jerzy kieruje się w swoim działaniu rozumem. Oczywiście fakt, że ktoś jest racjonalistą, nie wyklucza kierowania się w określonych dociekaniach intuicją, kojarzenia pewnych rzeczy, które ma się w swej podświadomości. Obydwaj po matce odziedziczyliśmy wiele intuicji, ale Jurek jest wielkim racjonalistą. Jego realizm życiowy przejawia się również w tym, że on jest swoim najlepszym lekarzem, sam najlepiej wie o swych dolegliwościach, ich przyczynach, wielokrotnie w uzasadniony sposób podpowiadał lekarzom, jak mają mu pomóc. I dlatego żyje3.

Laboratorium

Na krótko przed śmiercią Jerzego Grotowskiego, Peter Brook powiedział o nim: „to był duchowy naukowiec”.

Słowa Brooka wydają mi się trafne. Wyznaczają wątek całej tkaniny poszukiwań Grotowskiego, prowadzonych cierpliwie, spójnie i konsekwentnie, zaś w 1966 roku podsumowanych i opisanych w artykule opublikowanym w czasopiśmie Royal Shakespeare Theatre Club przez tego, który stał się jego przyjacielem. Artykuł ten wykorzystany został dwa lata później jako przedmowa do książki Ku teatrowi ubogiemu. Szczególnie jedno zdanie Brooka, wyrwane z kontekstu, było bardzo często komentowane:

W teatrze Grotowskiego, jak we wszystkich prawdziwych laboratoriach, doświadczenia mają wartość naukową, ponieważ przestrzegane są wszystkie istotne warunki4.

Czy odwołanie do nauki służyło tylko jako wygodna odpowiedź krytykom? A może chodziło o ochrzczenie osobliwego neopozytywizmu? Czy było to może alibi dla ukrycia myśli magicznej, by nadać pozór powagi jakiemuś majsterkowaniu? Czy była to „prawdziwa”, czy „fałszywa nauka”? Poddawano aktorów eksperymentom behawiorystycznym z mierzalnymi rezultatami, podobnie jak robił to Skinder i jego epigoni, maltretując szczury i myszy laboratoryjne? I w końcu, czy szukanie protekcji nauki nie było wbrew naturze projektu artystycznego?

Przydatne wydaje się w tym miejscu przypomnienie tożsamości semantycznej i historycznej słowa laboratorium, rozmytej przez jego użycie metaforyczne lub takie, po które sięga przemysł, by przydać wyższy stopień jakości swoim produktom. O ile w szerokiej świadomości wspomnienie o laboratorium sprawia, że nadal zaczynamy błądzić marzeniami po śladach jego przeszłości alchemicznej, to do słownika nauki XIX wieku słowo to weszło z nowym ciężarem znaczeniowym, naznaczonym szacunkiem dla badań eksperymentalnych, ręcznej pracy laborantów, ich biegłości, bystrości wzroku i zręczności dłoni, przeciwstawianych abstrakcyjnym spekulacjom teoretyków.

Przypomina nam o tym jego etymologia – laborare, pracować własnymi rękami, pracować zawzięcie – która umiejscawia pracującego i jego trud w orkiestrze pracowitych laborantów5. Pojawienie się laboratorium przywróciło dobre imię pragmatyzmowi i empiryzmowi, brodzeniu po omacku w poszukiwaniach; uświadamianiu sobie, że cały postęp w dziedzinie wiedzy naukowej stanowi po prostu etap w pomiarach lub obserwacji; że eksperymenty są w dużym stopniu uzależnione od jakości narzędzi i technik, którymi dysponuje badacz. W konsekwencji społeczny podział pracy naukowej został wywrócony o tyle, o ile praktycy nie zadowalali się dłużej stosowaniem wcześniej istniejących teorii, tylko przy każdej sposobności chcieli wyprzedzać je lub tworzyć nowe.

Dzisiaj ćwiczenia laboratoryjne są podstawą metodologii kształcenia w kierunkach związanych z najbardziej innowacyjnymi badaniami w naukach kognitywnych. Otworzyły drogę do tworzenia programów nauki poprzez praktykę, takich jak pilotażowy chiński projekt (2001) „learning by doing” – nauka przez działanie – oraz inicjatywa La main à la pâte Pierre’a Lény, Georgesa Charpaka (laureata nagrody Nobla w dziedzinie fizyki w 1992 roku) i Yvesa Quérégo, członka Francuskiej Akademii Nauk6.

Bystry wzrok i wprawna dłoń artystów malarzy XIV wieku skorygowały w rysunkach balistyczną teorię impetusu. Jean Buridan, komentator Arystotelesa i logik, twierdził, że każdy pocisk porusza się po trajektorii prostoliniowej łamanej. Jednak malarze, ilustrując traktaty dotyczące tej teorii, kreślili krzywe zaprzeczające tekstowi, któremu miały służyć. Leonardo da Vinci był malarzem, inżynierem, a może anatomem?

Jednego z lutowych dni 1994 roku, Grotowski zakończył naszą rozmowę telefoniczną jasną odpowiedzią na pewne moje spostrzeżenie:

Ja: „w istocie, trzeba wybrać między ortodoksyjnością, teorią a praktyką”.

Grotowski: „Tak, to prawda, praktyka jest w pewien sposób pragmatyzmem. Co powiedziałem? Pragmatyzmem to znaczy jest jak dyskusja między Einsteinem, a tym, kto wymyślił teorię kwantową, jakże on się nazwał? Bohr… Kiedy Einstein mu powiedział, że to nie jest logiczne, Bohr odpowiedział, «tak, ale to działa». To jest to. W gruncie rzeczy pragmatyzm wielkich mistyków jest bardzo naukowy. Bardzo naukowy. Jest całkiem analogiczny do tamtego pragmatyzmu – żeby działało. To działa!”7.

„To działa!”. Ileż razy słyszałem Grotowskiego wykrzykującego to zdanie w czasie jednej rozmowy albo wystąpienia.

Na granicach nauki

Kiedy spotkaliśmy się z Grotowskim po raz pierwszy, znałem go tylko z tekstów, odkrytych nie bez podekscytowania w Montevideo, gdzie pracowałem po wydaleniu mnie przez władze tureckie z Uniwersytetu w Stambule, z powodu opublikowania pracy z zakresu moich badań nad kurdyjskim narodowym ruchem wyzwolenia Iraku8. Wiele przyczyn złożyło się na moje specyficzne odczytanie Ku teatrowi ubogiemu. Mnie – doktora psychologii z rozprawą dotyczącą procesu kształcenia aktora, mającego za sobą praktykę w szpitalu psychiatrycznym; założyciela pewnego Teatro Laboratorio, przygotowującego kolejną pracę doktorską o „robieniu teatru” – uderzyły w tym kompendium liczne odwołania do innych dziedzin i kontekstów, rygor analizy, mnogość aluzji do nauki, w duchu nie świadczącym ani o ich zanegowaniu czy podporządkowaniu się im, ani o fascynacji czy odrzuceniu. Grotowski wymieniał najróżniejsze nauki, ale nie prawa. Proponował nie tyle metodę, co metodologię poszukiwań opartą na interdyscyplinarności, w najwyższym stopniu wolną od ówczesnego akademizmu. W 1965 roku powiedział na temat swoich „prac eksperymentalnych”:

Moment, w którym praktyka i obserwacja tego, co zrobiłem, przeszła jakby z nieświadomego w świadome, tzn. z praktyki w metodę, nakazywał od nowa przyjrzeć się historii teatru, a także innym dziedzinom wiedzy ludzkiej, jak antropologia kultury czy psychologia […]9.

Grotowski nie odwoływał się do wiedzy pozbawionej kontekstu, nie ogłaszał praw, tym bardziej ogólnych teorii. Jego wypowiedzi przypominały mi twierdzenie Gödla10 o niezupełności (1931), które doprowadziło do rozpaczy tylu pozytywistycznych matematyków i skłoniło tak wielu naukowców do marszu ku nieznanemu. Mówiąc dokładniej, to wywiad z Eugeniem Barbą, opublikowany po raz pierwszy w Alla ricerca del teatro perduto (1965), pokazuje wyraźne odcięcie się od postawy pozytywistycznej, która od XIX wieku aż po euforię strukturalistyczną, dążyła do zaadaptowania modelu nauk ścisłych w celu legitymizacji badań humanistycznych:

Słowo „badanie”11 nie musi kojarzyć się z badaniami naukowymi. To, czym się zajmujemy, jest odległe od nauki sensu stricto – nie tylko dlatego, że brakuje nam kwalifikacji, ale także zainteresowania tego typu pracą12.

Zastanawiając się pod koniec lat czterdziestych nad studiami, które mógłby podjąć, Grotowski wahał się przez chwilę między medycyną (w perspektywie kontynuowania nauki w dziedzinie psychiatrii) a orientalistyką. Pozytywistyczny behawioryzm nauczanej w Polsce sowieckiej psychiatrii powojennej nie mógł nie pozostawać w sprzeczności z pierwszymi lekturami jego dzieciństwa, duchową i pełną szacunku wizją człowieka oraz radykalną potrzebą eksperymentowania. Koniec końców świat chorób umysłowych wydał mu się zbyt ciasny w obliczu potencjału życia do odkrycia.

Pod koniec lat sześćdziesiątych, kiedy Grotowski starał się przedstawić prace Instytutu Badań Metody Aktorskiej, umiejscowił je wyraźnie na pograniczu "dyscyplin naukowych, takich jak foniatria, psychologia, antropologia kultury, semiologia itp.”13. Na granicy! Nie pośród wygodnej i dającej bezpieczeństwo ortodoksji naukowej. Nie inaczej wyraził się Marcel Mauss w 1934 roku, we wstępie do swojego słynnego wystąpienia na temat „technik ciała”:

Postęp nauk przyrodniczych zmierza zawsze w kierunku tego, co konkretne, i tego, co nieznane, zaś to, co nieznane, znajduje się na pograniczu nauk, tam, gdzie – jak mówi Goethe – „profesorowie zjadają się wzajemnie” (to ja mówię „zjadają się”, Goethe nie jest taki uprzejmy). Najbardziej palące problemy tkwią na ogół w mało wyodrębnionych dziedzinach. Zresztą te leżące odłogiem tereny są już nazwane. W obecnym stanie rzeczy w naukach przyrodniczych zawsze można się natknąć na jakąś nieuporządkowaną rubrykę. Na ogół bywa tak, że kiedy wiedza o pewnych faktach nie uzyskała jeszcze charakteru pojęciowego, a nawet owe fakty nie zostały jeszcze organicznie zgrupowane, wówczas całą tę masę faktów opatruje się etykietą: „Różne”. Tu trzeba rozpocząć szperanie. Tu z pewnością znajdziemy nieznane prawdy: po pierwsze dlatego, że się wie, czego się nie wie, po wtóre dlatego, że ma się żywe poczucie mnogości faktów14.

Na rok przed rozmową w Karpaczu, w Stanach Zjednoczonych wydano zbiorową pracę naukową – The Encyclopedia of Ignorance – opatrzoną ironicznym podtytułem – Everything You Ever Wanted to Know about the Unknown. Wybitni specjaliści liczyli w niej czarne dziury, którymi usiane są pola wiedzy; czarne dziury po dziś dzień nie wyjaśnione. Ja zapamiętałem szczególnie artykuł sir Alana Cottrella: Emergentne wartości układów złożonych15. Wytrwałe poszukiwania Jerzego Grotowskiego prowadziły zaiste ku emergentnym wartościom – dostrzegalnej spektakularności – układów złożonych, jakimi są jednostki w działaniu – performerzy. Układów, których zbiór elementów i dynamika ich wzajemnych interakcji dalekie są od skończoności.

Paradoksalnie, model epistemologiczny wybrany przez Grotowskiego dla jego poszukiwań tajemnicy przynależności do gatunku ludzkiego – tajemnicy wcielenia par excellence – to nie psychologia, ani biologia, ale najdalej wysunięty przylądek badań materii – fizyka atomowa. Dokonując takiego wyboru, podjął obiegowe rozróżnienie między naukami „twardymi” i „naukami humanistycznymi”, by wyraźnie zamanifestować swoją pozycję. Słyszeliśmy, jak wypowiadał się ponownie na ten temat w São Paulo, w październiku 1996 roku, podczas sympozjum pod nazwą „A pesquisa de Jerzy Grotowski e Thomas Richards sobre Arte como Veículo”, zorganizowanego przez Centro de Pesquisa Teatral do Serviço Social do Comércio São Paulo we współpracy z Centro per la Sperimentazione e la Ricerca Teatrale di Pontedera:

Nauki twarde, by zrozumieć jakiś fenomen, zaczynają od hipotezy; konstruują eksperyment, aby ją udowodnić; obserwują rezultaty. Proponują tymczasową teorię w perspektywie rezultatów, które dadzą początek nowemu eksperymentowi. Zostanie osiągnięty nowy rezultat. I tak dalej. Nauki humanistyczne budują teorię i starają się wprowadzić do niej rzeczywistość...

Owego dnia zaryzykowałem wytyczenie paraleli między jego poszukiwaniami a postępami neurobiologii, deklarując z entuzjazmem wynikającym z tego odkrycia, że Grotowski przyczynił się niezmiernie i nieświadomie do położenia podwalin etnoscenologii. Nie zaprzeczył. Wręcz przeciwnie.

Od nauk stosowanych do nauk podstawowych

1996! Epoka, w której Grotowski szukał techniki pozytywnej, albo mówiąc inaczej, pewnej metody treningu, która potrafiłaby w sposób obiektywny dać aktorowi wiedzę i umiejętności twórcze zakorzenione w jego wyobraźni i jego skojarzeniach osobistych, dawno już minęła. Do tego, o czym wspomniałem powyżej, dodałbym klasyczne rozróżnienie między naukami stosowanymi a podstawowymi. Pierwsze, funkcjonalne, mają na celu znalezienie konkretnego rozwiązania problemu o wcześniej wytyczonych granicach. Drugie nie definiują z kolei projektu badań w perspektywie wcześniej określonych celów; z pozoru pociągające, nie wywołują jednak zbyt dużego entuzjazmu przemysłowców ani polityków. Georges Banu opowiada, że Grotowski powiedział mu, że kiedyś chciał „aktorów uzbrojonych”, a dzisiaj chciałby „bezbronnych”. Wydaje mi się, że to stwierdzenie może sugerować przejście od badań stosowanych do projektu badań podstawowych, jasno przedstawionego i uargumentowanego w tekście zaprezentowanym podczas zebrania profesorów Collège de France, przed wyborem Grotowskiego na ważną katedrę „noszącą tę samą nazwę, którą opatrzona jest praca całego [jego] życia – antropologia teatralna”. Do antropologii teatralnej dodałbym przymiotnik „podstawowa”, żeby odróżnić ją od tej, wymyślonej w 1979 roku przez Eugenia Barbę, prezentującej się jako antropologia teatralna stosowana16.

Postawa Grotowskiego zakorzeniona jest z jednej strony w dzieciństwie i wieku dorastania, kiedy to mieszały się z jednej strony wyjątkowość tragedii, z drugiej zaś przywilej niekonwencjonalnego kształcenia. Tragedia – wojna, schronienie w Nienadówce, nieobecność ojca, młodzieńcza choroba, sowietyzacja Polski; nadzwyczajna edukacja – w przeciwieństwie od zwykłego uczęszczania do szkoły – prowadzona przez niezwykłego nauczyciela – matkę – podsycana zaś lekturami, rozmowami i regularną wymianą myśli z bratem, Kazimierzem, starszym od niego o trzy lata, dziś uznanym naukowcem, członkiem Polskiej Akademii Umiejętności (PAU). Powyższe nawiązanie biograficzne nie ma służyć wyłącznie anegdocie. Jeśli dla Grotowskiego teatr jest spotkaniem, zjawiskiem indukcji (w elektromagnetycznym znaczeniu tego słowa), to dlatego, że to idea nauki, do której nawiązuje, opiera się na relacji, a więc na spotkaniu z niezwykłymi mężczyznami i kobietami, zaangażowanymi w pewien sposób poszukiwania, który my określamy mianem naukowego, a nie na przyjęciu korpusu wiedzy książkowej i dogmatycznej, czy na zapożyczaniu terminów naukowych. W odróżnieniu od zwyczajnej edukacji produkującej literatów nie mających pojęcia o tym, co nazywa się „naukami ścisłymi” i naukowców uważających literatów za uroczych marzycieli, Grotowski – podobnie jak jego brat – żyją kulturą komplementarności, w tradycji humanistycznej charakterystycznej dla szczególnego rodzaju środowiska społecznego.

Fizyka kwantowa

Po wojnie, kiedy odradzała się nauka polska, niegdyś bardzo kwitnąca zwłaszcza w dziedzinie matematyki, bardzo szybko doceniono wartość pracy Kazimierza, do tego stopnia, że jeszcze jako student został wybrany asystentem jednego z profesorów prowadzących zajęcia laboratoryjne. W związku z prowadzonymi badaniami, Kazimierz wyjechał do Instytutu Fizyki i Technologii w Leningradzie, a następnie poza granice wschodniego bloku sowieckiego, odwiedzając wiele uniwersytetów i instytutów zagranicznych, wśród których znalazł się także Instytut Fizyki Teoretycznej w Kopenhadze, założony w 1920 roku przez Nielsa Bohra (1885–1962; dwa lata przed przyznaniem mu Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki). W Danii Kazimierz nawiązał znajomość z Aagem Bohrem, czwartym synem Margrethe i Nielsa Bohrów, urodzonym w 1922 roku, który w wieku 18 lat został sekretarzem ojca, natomiast po jego śmierci objął stanowisko dyrektora Instytutu (w latach 1963–1970). Aage Bohr, który zmarł niedawno w Kopenhadze (8 września 2009), razem z Duńczykiem Benem Mottelsonem i Amerykaninem Jamesem Rainwaterem, otrzymał w 1975 roku Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki za „odkrycie związku między ruchem kolektywnym i ruchem jednocząstkowym i rozwinięcie teorii budowy jąder atomowych oparte na tym związku”. W tym samym roku Aage Bohr został mianowany dyrektorem Nordita, Skandynawskiego Instytutu Fizyki Teoretycznej. Z Instytutem tym związany był do 1981 roku.

Na początku lat osiemdziesiątych Kazimierz rozpoczął w Lawrence Radiation Laboratory na Uniwersytecie Berkeley pracę nad reakcjami jądrowymi wywoływanymi przez zderzenia ciężkich jonów. Prowadził te badania wówczas, kiedy przyjmował mnie w swoim domu w okolicach Krakowa, kilka miesięcy przed śmiercią Jerzego. Kazimierz Grotowski był też dyrektorem Zakładu Fizyki Gorącej Materii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Nie stracił jednak zainteresowania badaniami nad małą energią i jej pomiarem w powiązaniu z astrofizyką. Ta pasja i jego walory fizyczne pozwoliły mu w młodości uczestniczyć w wyprawach naukowych odbywających się w ekstremalnych warunkach fizycznych i psychicznych, w sercu lodowców Himalajów. Były to doświadczenia, które bardzo interesowały Jerzego.

Nasze zrozumienie pełnej poszanowania dla nauki postawy Jerzego Grotowskiego jest często zamglone przez popioły idei Laplace’a17, które na długo zdominowały zachodnią historię rozumu i poznania. Przyczyną wyczerpania się scjentyzmu był nadmiar wiary w ścisły determinizm. Duch czystej nauki, która tak samo jak prawda religii objawionych, odsłoniłaby przy pomocy logiki związków przyczynowych mechanizm wielkiego zegara uniwersalnego, został pokonany przez dwa największe, najważniejsze postępy fizyki XX wieku – mechanikę kwantową i teorię względności. Właśnie dlatego należy dookreślić przestrzeń intelektualną, w której rozkwitły poszukiwania Grotowskiego. Dodajmy, że przestrzeń nie oznacza jednego punktu widzenia. Nauka nie jest synonimem redukcjonizmu. Z powodu pozornego paradoksu, to właśnie nauki o materii przywróciły badaniom wertykalność i duchowość (słowo wypowiedziane ostrożnie) – nowy wigor.

Duch Kopenhagi

Te dwa elementy – metamorfoza nauki i nowe przymierze opisane przez Ilię Prigożina i Isabelle Stengert w 1979 roku oraz relacyjna natura poszukiwań naukowych wydawały mi się zbieżne z tym, co przedsięwziął Grotowski. W roku 1966, w wystąpieniu prezentującym początki jego Instytutu, Grotowski odwołał się do Instytutu Nielsa Bohra w Kopenhadze, jako metafory modelu tego, co on sam chciałby zbudować. To odwołanie niosło ze sobą podwójną lekcję – po pierwsze o nowej episteme biorącej początek w fizyce; po drugie zaś o klimacie relacji, który szkole kopenhaskiej przyniósł zdecydowane pierwszeństwo wśród innych ważnych centrów fizyki atomowej (Getyngi, Monachium i Cambridge). Niemiecki fizyk Werner Heisenberg ukuł w 1930 roku bardzo trafne określenie, które szybko się przyjęło – der Kopenhagener Geist – duch Kopenhagi. W pracy historycznej18, którą Peter Robertson, historyk nauki, poświęcił początkom Instytutu, podkreśla się, że duch Kopenhagi nie odnosi się wyłącznie do postawy epistemologicznej, ale do szczególnej koncepcji współpracy międzynarodowej. „Nauka ma swoje korzenie w rozmowie” – napisał kiedyś Heisenberg. Na tle ówczesnej Europy wstrząsanej nacjonalizmami, które miały wkrótce doprowadzić ją do wojny, Instytut zdecydowanie wyróżniał się proponowaną mieszanką kultur. Bohr był przeświadczony, że sukces postępu w fizyce atomowej zależy od umiejętności przekraczania granic narodowych i nakłaniania do współpracy grup fizyków, którzy otrzymali różne wykształcenie osadzające ich w odmiennych tradycjach i dające im różne punkty widzenia. Według relacji Robertsona, w Instytucie Bohra, bez względu na porę – czy wieczorem, czy rano – toczyły się nierzadko ożywione i hałaśliwe dyskusje, a podczas cotygodniowych seminariów (zwoływanych o różnych godzinach) panowała nieformalna atmosfera.

W czerwcu 1978 roku, podczas sympozjum zorganizowanego przez polskie ITI, poświęconemu „sztuce debiutanta”, Grotowski mówiąc o swoim projekcie badawczym odwołał się do nowej logiki:

W rzeczywistości jesteśmy przyzwyczajeni do robienia wszystkiego wyznaczając sobie konkretny cel. Mamy projekt i zaczynamy budować w tym kierunku działanie po działaniu. Mój brat, który jest fizykiem atomowym, opowiedział mi, że fizyka w XIX wieku miała właśnie taki charakter, ale obecnie odkrywa się, że rzeczywista struktura świata wcale nie jest mechanistyczna, tylko organiczna. Mówiąc to, posłużył się tymi samymi słowami, co Stanisławski – organiczna, to znaczy, że jest jak drzewo – tak właśnie brzmiał przykład przytoczony przez mojego brata – ponieważ można powiedzieć, że każde drzewo jest takie albo takie, bo każde zjawisko jest inne. Czy spojrzymy na mikrokosmos, czy na makrokosmos, odkryjemy, że rządzą nimi prawa organiczne, nie mechaniczne. Na czym polega różnica? To, co jest mechaniczne, jest założeniem prowadzącym nas do celu, a to, co jest organiczne, jest czymś, co jest w trakcie kiełkowania z samego ziarna, ponieważ pozwalamy działać przyczynom19.

TAO Fizyki

Mechanika kwantowa wywołała trzęsienia ziemi w filozofii, tsunami w epistemologii, pewne mody i kilka oszustw. Nie zapominajmy, że duński fizyk, Niels Bohr, człowiek wysokiej kultury – „Renaissance man” – jak powiedziano by w Stanach Zjednoczonych – był także filozofem. Zapraszany przez uczone towarzystwa do wygłaszania odczytów na przeróżne tematy (z zakresu biologii, etnologii, psychologii), pisał teksty zrozumiałe dla zwykłych śmiertelników, ryzykując przy tym jednak wywołanie wśród czytelników pozorów adaptowania do ich dziedzin tego, co on sam uważał za podstawę jednej z najbardziej nowoczesnych nauk; przymiotnik „kwantowy” zapoczątkował modę, która dostarczyła chodliwego tematu wielu pozycjom popularyzatorskim z dziedziny nauk humanistycznych. Od 1935 roku – roku narodzin słynnego „paradoksu Einstein-Podolsky-Rosen” – światło dzienne ujrzały niezliczone spekulacje wokół pojęć nielokalności i nierozdzielności. Tendencja ta, łącząca w latach osiemdziesiątych zaawansowaną fizykę i powrót do dawnych tradycji Orientu i Zachodu, opisana została przez historyka nauki, Pierre’a Thuilliera: dzięki nauce – pisał – powiew mistycyzmu na nowo zaczarował świat.

David Bohm, amerykański fizyk znany ze swych prac z zakresu mechaniki kwantowej oraz Basarab Nicolescu, pionier transdyscyplinarności, naukowiec rumuńskiego pochodzenia związanym z francuskim Krajowym Centrum Badań Naukowych, zadali głębokie ciosy filozofii mechanistycznej, która zredukowała Wszechświat do podporządkowanego ślepym siłom zbioru cząstek materii. Utrzymują oni, że nowa koncepcja Natury, której potrzebujemy musi zrobić o wiele więcej miejsca wyobraźni symbolicznej, intuicji duchowej, uznaniu jedności wszystkiego, co istnieje20. Jak zauważa Thuillier, uderzające jest, z jakim uporem powracają odwołania do doktryn Orientu. Przywodzi to na myśl co najmniej Einsteina i Eddingtona. Wiadomo, że Heisenberg sądził, iż można dostrzec istnienie pewnego pokrewieństwa tradycyjnych idei filozoficznych i teorii kwantowych. Niels Bohr dał się w tej kwestii uwieść taoistycznej koncepcji yin yang. W momencie otrzymania tytułu szlacheckiego, zaadaptował jej symbol do swojego herbu. Godło z łacińskim mottem contraria sunt complementa (przeciwieństwa uzupełniają się) przyjęte zostało z kolei w 1984 roku jako symbol Odin Teatret. Dewiza ta oznacza ułomność arystotelesowskiego prawa wyłączonego środka (jeśli coś jest prawdą, nie może być prawdą jego zaprzeczenie), za greckimi filozofami, zwolennikami enancjodromii (przemiany w przeciwieństwo), nazwanej przez literatów „oksymoronem”, przypomnianej z kolei ponownie przez Nielsa Bohra w teorii komplementarności.

Stephen Hawking, następca Isaaca Newtona w Cambridge, ma zamiłowanie do teologii. David Bohm rozmawia z Krishnamurtim21. W dniach 1–5 października 1979 odbyło się w Kordobie nietypowe sympozjum gromadzące wielu słynnych fizyków. Celem spotkania było podjęcie dyskusji o metafizyce i duchowości. Jednym z uczestników był Fritjof Capra, specjalista w dziedzinie cząstek i profesor Uniwersytetu w Berkeley, szerokiej publiczności znany z przetłumaczonej na wiele języków książki Tao fizyki22. Sympozjum wywołało dużo hałasu i zaciętych polemik w środowisku naukowym, tym bardziej burzliwych, że różnej maści parapsychologowie, zwolennicy New Age i fantaści zacierali ręce słysząc uproszczenia będące pożywką dla ich oczekiwań.

Po raz kolejny można by zapytać, jaki to ma związek z Jerzym Grotowskim. Jeśli chodzi o przeciwników, wylewają beztrosko dziecko z kąpielą w imię rozumu, cieszą się z tego, co zwykło się nazywać „sprawą Sokala” – prowokacją profesora fizyki z Uniwersytetu w Nowym Jorku – któremu udało się opublikować w naukowym czasopiśmie humanistycznym „Social Texts” niepoważny artykuł nafaszerowany bełkotliwymi dowodami, rzekomo „kwantowymi”23. Matematycy nie pozostawali dłużni. Praca René Thoma – Paraboles et catastrophes (Przypowieści i katastrofy) – miesza matematykę, nauki i filozofię24. Ten, któremu przypisuje się niesłusznie wymyślenie „teorii katastrof” (określenie zawdzięczane E.C. Zeemanowi) – zabrał głos w bardzo starej historii stosunków matematyków i świętych kosmografów. Podsumuję tę historię, o wiele bardziej złożoną, niżby się wydawało, mówiąc, że physis Arystotelesa, którą odróżniamy od całości zaklasyfikowanej ze względów wydawniczych jako meta-physica, jest matką naszej (jakże zachodniej!) metafizyki i stanowi dzisiaj część pytania bulwersującego tak samo środowisko naukowe, jak i przedstawicieli naszych tradycji filozoficznych oraz teologicznych.

Postępy najważniejszych badań w fizyce objęły swym zasięgiem przeróżne dziedziny. Leżą u początku teorii układów dynamicznych (zwanych też „dynamiką nielinearną” albo „teorią układów złożonych”), która dotyczy głównych typów zachowań albo przemian, nie odnosząc się przy tym bezpośrednio do elementów materialnych tworzących te systemy. Specjaliści od zachowań i psychologii korzystają z tej teorii podczas pilotażowych doświadczeń, których rezultaty wydają się być zbieżne z poszukiwaniami prowadzonymi przez Workcenter. Ale to już inna historia.

Odwołanie do fizyki a następnie do neurologii u Jerzego Grotowskiego nie było nigdy z rodzaju takich, które miałyby podnieść wartość jego pracy, podporządkować ją czemuś, czy uczynić wtórną wobec czegoś. Harmonijna relacja, jaką Grotowski w dzieciństwie utrzymywał z obszarami i ścieżkami wiedzy, sprawiła, że stał się badaczem otwartym, niedogmatycznym, często zaskakiwanym zbieżnością jego sposobu bycia i działania z nowymi horyzontami naukowymi. Czy był zatem zaskoczony dowiedziawszy się, że jego koncepcja pragmatyczna mózgu gada łączyła się z teorią mózgu trójdzielnego MacLean’a25? Zaskoczony i zadowolony.

Ostrożność języka

Niels Bohr zaproszony w sierpniu 1938 roku na odbywający się w Elsynorze Międzynarodowy Kongres Nauk Antropologicznych i Etnologicznych, nawiązał do problemu języka:

Fizycy nauczyli się, że jeśli chcemy stosować obiegowe pojęcia do doświadczenia przekraczającego doświadczenie codzienne, niezbędne są pewne środki ostrożności26.

Ja z kolei chciałbym powiedzieć raz jeszcze, iż nauczyłem się, że pewne środki ostrożności są konieczne, jeśli chce się stosować zwyczajowo przyjęte zasady do opisania i analizy poszukiwań prowadzonych przez Jerzego Grotowskiego z rygorem, uporem i weną aż do jego zniknięcia fizycznego.

Z oryginału francuskiego przełożyła Katarzyna Woźniak.

Więcej o autorze »

  • 1. Jerzy Grotowski: Vers un téâtre pauvre, traduit par Claude B. Levenson, Lausanne, La Cité, 1971, s. 23 [cytat w języku polskim za: Jerzy Grotowski: Ku teatrowi ubogiemu, [w:] tegoż: Teksty z lat 19651969. Wybór, wybór i redakcja Janusz Degler, Zbigniew Osiński, Wydawnictwo Wiedza o Kulturze, wydanie 3, Wrocław 1999, s. 19. Dalsze cytaty za wydaniem polskim – przyp. tłum.].
  • 2. Kazimierz Grotowski: On poprzez teatr bada świat. Rozmowa z Kazimierzem Grotowskim, profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego, fizykiem jądrowym, himalaistą, „Notatnik Teatralny” 1992 nr 4, s. 90–91 [przyp. tłum.].
  • 3. Tamże, s. 91 [przyp. tłum].
  • 4. Peter Brook: Przedmowa, [do:] Jerzy Grotowski: Ku teatrowi ubogiemu, opracował Eugenio Barba, przedmowa Peter Brook, przełożył z języka angielskiego Grzegorz Ziółkowski, redakcja wydania polskiego Leszek Kolankiewicz, Instytut im. Jerzego Grotowskiego, Wrocław 2007, s. 9 [przyp. tłum.].
  • 5. Nieprzetłumaczalna gra derywatów słów pochodzących w języku francuskim od łacińskiego laborare, budzących natychmiastowe skojarzenie ze słowem kluczowym dla autora, jakim jest tu laboratorium (pracownik praca – pracowity – laborant): L’étymologie nous le rappelle – laborare, travailler de ses mains, se donner de la peine – qui place le laboureur et son labeur dans le concert des laborieux laborantins. [przyp. tłum.]
  • 6. Zob. Un renouveau de l’enseignement des sciences, „Revue Internationale d’Education de Sèvres”, numer specjalny, wrzesień 2009 nr 51.
  • 7. Rozmowa telefoniczna w języku francuskim odbyta dnia 4 lutego 1994.
  • 8. Jean-Marie Pradier: Les Kurdes – Révolution silencieuse, Ducros 1968.
  • 9. Jerzy Grotowski: Ku teatrowi ubogiemu, s. 16–17.
  • 10. Chodzi o dwa twierdzenia – pierwsze, o niezupełności (jeżeli S jest systemem aksjomatycznym zawierającym w sobie arytmetykę liczb naturalnych i S jest niesprzeczny (spójny), to S jest niezupełny, tzn. istnieją w S zdania, których prawdziwości nie da się udowodnić na podstawie przyjętych aksjomatów) – oraz twierdzenie o niedowodliwości niesprzeczności (jeżeli S jest niesprzeczny, to niesprzeczność S jest nie jest możliwa do udowodnienia w S).
  • 11. Określenie dwuznaczne, po które Grotowski sięgnął przy tej okazji (nie bez zastrzeżeń), jak pokazuje jego rozmowa z Marianne Ahrne: Il Teatr Laboratorium di Jerzy Grotowski, reż. Marianne Ahrne, RAI, 1992. Czas trwania: 53 min (wersja francuska).
  • 12. Nowy Testament Teatru, z Jerzym Grotowskim rozmawia Eugenio Barba, [w:] Jerzy Grotowski: Ku teatrowi ubogiemu, s. 25.
  • 13. Jerzy Grotowski: « Vers un théâtre pauvre », Tygodnik Kulturalny, Varsovie, 17/1967, repris dans Vers un Théâtre Pauvre, (1968), La Cité, 1971, p. 97, wydanie polskie: Jerzy Grotowski: Badanie metody, [w:] Ku teatrowi ubogiemu, s. 125.
  • 14. Marcel Mauss : Les techniques du corps. Wystąpienie przed Société de Psychologie 17 maja 1934, opublikowane przez Journal de Psychologie, XXXII, nr 3–4, 15 marca – 15 kwietnia 1936. Następnie w : M. Mauss, Sociologie et Anthropologie. Wstępem do dzieł Marcela Maussa opatrzył Claude Lévi-Strauss, Bibliothèque de Sociologie Contemporaine, Presses Universitaires de France 1966, s. 365. [cytat w języku polskim za: Marcel Mauss: Socjologia i antropologia, przełożyli Marcin Król, Krzysztof Pomian i Jerzy Szacki, wstęp Claude Lévi-Strauss, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1973, s. 533–534 – przyp. red.].
  • 15. Alan Cottrell: Emergent Properties of Complex Systems, s. 129–135, [w:] The Encyclopedia of Ignorance: Everything You Ever Wanted to Know about the Unknown, Ronald Duncan, Miranda Weston-Smith (red.), Wallaby Pocket Books, New York 1978.
  • 16. Eugenio Barba: Wprowadzenie, [do:] Eugenio Barba, Nicola Savarese: Sekretna sztuka aktora. Słownik antropologii teatru, Ośrodek Badań Twórczości Jerzego Grotowskiego i Poszukiwań Teatralno-Kulturowych, Wrocław 2005, s. 6. „Antropologia teatru poszukuje raczej użytecznych wskazówek niż uniwersalnych zasad. Pozbawiona pokory właściwej nauce, ma ambicje odkrywania wiedzy, która może być przydatna w pracy aktora. Nie dąży do odkrywania praw, lecz bada reguły rządzące zachowaniem”.
  • 17. Pierre Simon de Laplace (1749–1827), wyśmienity matematyk francuski, pionier fizyki matematycznej. Jego perspektywa epistemologiczna opóźniła jednak odkrycie zasad termodynamiki.
  • 18. Peter Robertson: The early years: The Niels Bohr Institute 1921–1930. Introduction by Aage Bohr, Akademisk Forlag, Universitetsforlaget i København, Kopenhaga 1979.
  • 19. Jerzy Grotowski: L’art du débutant, Zapis tekstu zredagowany przez Georgesa Banu na podstawie wersji francuskiej wystąpienia Jerzego Grotowskiego, Warszawa, 5 czerwca 1978. Kongres ITI [przyp. tłum.].
  • 20. David Bohm: La danse de l’esprit ou le sens déployé, Foundation House Publications, Mickleton 1985. Wznowiono w 1991.
  • 21. Krishnamurti, David Bohm: Les limites de la pensé: discussions, LGF Le livre de poche 2006.
  • 22. Fritjof Capra, Le Tao de la physique, Tchou, Paris 1979.
  • 23. Alan Sokal: Transgressing the Boundaries: Towards a Transformative Hermeneutics of Quantum Gravity, „Social Texts” 1996 nr 46/47, s. 217–252.
  • 24. René Thom: Paraboles et catastrophes, Flammarion, Paris 1997.
  • 25. Jerzy Grotowski: Tu es le fils de quelqu'un, „Europe, Le théâtre – Ailleurs autrement” 1989, nr 726, s. 19–20. Wersja francuska pod redakcją autora za tłumaczeniem włoskim Renaty Molinari we współpracy z Jeanem i Marie-Noëlle Pastureau. Tu es le fils de quelqu'un oparta jest na tekście wystąpienia podczas konferencji we Florencji 15 lipca 1985, opublikowanym w 1986 w języku włoskim w czasopiśmie „Linea d’Ombra” a następnie w 1987 roku w USA, na łamach „TDR: The Journal of Performance Studies”, vol. 31, nr 3 (T115), Fall 1987, s. 30–41. Polski przekład dokonany na podstawie wersji francuskiej i angielskiej przez Ludwika Flaszena opublikowały „Didaskalia” 2000 nr 39, s. 11–15.
  • 26. Niels Bohr: Natural Philosophy and Human Cultures, „Comptes Rendus du Congrès International des Sciences Anthropologiques et Ethnologiques” 1938 nr 86–95; „Nature” 1939 nr 143. Wersja francuska: Philosophie naturelle et cultures humaines, [w:] Niels Bohr: Physique atomique et connaisssance humaine, Folio Essais, Gallimard 1991, s. 181.