2017-10-17
2017-10-18

Tadashi Suzuki, Theodoros Terzopoulos

Widz, którego nie umiemy zafascynować, traci zainteresowanie

Tadashi Suzuki: Gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy, tu w Delfach, poczułem, że wiele nas łączy. […] Dostrzegłem w tobie człowieka oddanego idei wspierania przyjaźni i współpracy między artystami w celu wzbogacania naszego życia kulturalnego i duchowego. Z miejsca poczułem, że jako artysta nie tylko chcesz, aby doceniono twoją pracę, ale że jesteś również bojownikiem walczącym w imię ideału współpracy, że masz wizję. Innymi słowy, że jesteś wspaniałym człowiekiem.

Theodoros Terzopoulos: Tadashi, moje odczucia były dokładnie takie same. Miałem uczucie, że gdzieś już się w przeszłości spotkaliśmy. Po naszym pierwszym spotkaniu poczułem silną chęć, żeby z tobą pracować. A potem, gdy zobaczyłem efekty twojej pracy, byłem do głębi poruszony. Metoda Suzukiego zrobiła na mnie ogromne wrażenie.

Nigdy nie uczyłem się tej metody, ale gdy obejrzałem twój spektakl, twoje podejście wydało mi się w pełni zrozumiałe, bo pod wieloma względami przypomina moje koncepcje. Miałem wrażenie, że oglądam swoje alter ego i odczułem uderzające powinowactwo z Suzukim artystą i Suzukim człowiekiem.  Od razu pomyślałem: „Z tym człowiekiem z pewnością będę mógł wspólnie pracować, jak z przyjacielem”. Moje marzenie w końcu się ziściło! Pracujemy razem w ramach Olimpiady Teatralnej. […]

Gdy ty, Tadashi, wystawiasz tragedię grecką, i umieszczasz jej akcję w naszych czasach, wymagasz od widza czegoś bardzo ważnego: umiejętności myślenia. Mam wrażenie, że twoje sceniczne postaci nie mają jakiś szczególnych cech, lecz są w większym lub mniejszym stopniu abstrakcyjne. Dlatego też wyobraźnia widza musi być nieustannie stymulowana dzięki procesowi, w którym następuje zrozumienie psychologii i roli aktora. Innymi słowy, wymagasz od widza zdolności samodzielnego myślenia. Od aktora również. […]         

Jednym z celów Olimpiady Teatralnej – która gromadzi wielu błyskotliwych i pełnych polotu artystów z całego świata, umożliwiając im kontakt ze sobą i interakcję – w jej obecnej formie jest prezentacja tragedii greckich. […] Przywozisz do Grecji coś, co jest ponadczasowe, wykracza poza granice każdej konkretnej epoki – i taki jest właśnie sens Olimpiady Teatralnej. Nie chcemy, żeby Olimpiada stała się kolejnym festiwalem teatralnym. Za to chcemy przekonać się, czy we współczesnym świecie można tchnąć życie w tekst starożytnej tragedii greckiej, a jeśli tak, jak można tego dokonać. […]

Od lewej: Theodoros Terzopoulos, Tadashi Suzuki, fot. ze zbiorów Theodorosa TerzopoulosaSuzuki: Wiemy, że Europa ma długą tradycję teatralną. Japonia zresztą też, ale Europa dłuższą. Tradycja oznacza jednak również brak wolności. Nie jesteś wolny, żeby robić to, co chcesz. Jednak poza tym ograniczeniem, tradycja implikuje potrzebę ciągłego przyglądania się człowiekowi w jego współczesnym otoczeniu. Jakie są aktualne tendencje w Europie związane z europejską tradycją i jaką formę może przybierać twórczość teatralna dziś?

Terzopoulos: Dobre pytanie! Po pierwsze, ekspresja teatralna w Europie przybiera różne formy na północy i południu. Grecja, Włochy, Hiszpania i Francja, czyli Południowa Europa, były kolebką kultury europejskiej. My, ludy śródziemnomorskie, zachowaliśmy w codziennym życiu więź z kulturą starożytną lub przynajmniej próbujemy ją zachować. Usiłujemy też nie tracić kontaktu z naturą. Pojęcia, takie jak „góra”, „morze”, „słońce”, „wiatr”, są w nas głęboko zakorzenione. Wszyscy kultywujemy naszą kulturową tradycję w życiu codziennym. Tryskamy witalnością, co sprawia, że postrzegamy świat przez pryzmat pasji i czujnej wrażliwości. Wydaje się, że północni Europejczycy, do pewnego stopnia, jako nowicjusze, są bardziej „zimni” i ściśle hołdują zasadom logiki. Ta różnica kulturowa determinuje różnice w teatrze. Na przykład na południu nadal wykorzystujemy w naszej pracy elementy liryczne i zmysłowe, zaczerpnięte z dawnych legend i pieśni, a w krajach Europy Północnej akcent pada na aspekt technologiczny, nawet w przypadku twórców teatru. Dość często artyści teatru nie reagują na proste rzeczy, takie jak odczucia i emocje, choć technikę opanowali oczywiście do perfekcji. Aktorzy skupieni bez reszty na sprawności warsztatowej wpadają w jej pułapkę i gubią to, co najistotniejsze. Dlatego my, południowcy, pomimo tego że stanowimy część Europy, mamy wiele wspólnego z teatrem japońskim i, w szerszym kontekście, azjatyckim. Dlatego wspomniałem, że odczuwam z tobą powinowactwo.

Gdy mówię o teatrze, stosuję podział na teatr zmysłowy i logiczny. Nie znaczy to oczywiście, że skupiając się podczas Olimpiady Teatralnej na dramacie starożytnym czy tragedii greckiej powinniśmy czynić rozróżnienia między teatrem północnoeuropejskim, południowoeuropejskim i japońskim. Wręcz przeciwnie, naszą powinnością jest próbować dostrzec we wszystkich rodzajach teatru elementy wspólne – w wymiarze materiału, tematu czy ducha narodowego. W trakcie Olimpiady Teatralnej chciałbym przyjrzeć się sposobom, w jaki przedstawiany jest wewnętrzny świat człowieka i sposobu, w jaki współczesny człowiek to postrzega. A propos interpretacji tragedii, istnieją ludzie, których siła ekspresji ma tak wysoką wartość estetyczną, że potrafią przenieść tragedię grecką w dzisiejsze czasy. I tu, Tadashi, chciałbym zadać ci pytanie: Czy nie sądzisz, że naprawdę wielcy aktorzy, niezależnie od tego, skąd pochodzą, należą ostatnio do rzadkości? Można odnieść wrażenie, że aktorzy podporządkowują się scenografii i muzyce w spektaklu i tracą przez to swoją siłę. Jednak aktorów Suzukiego cechuje wyraźna obecność. Sądzę, że wynika to po części z tradycji: przywozicie ze sobą wielką tradycję Dalekiego Wschodu, tradycję teatru nō i kabuki, postrzeganą ze współczesnej perspektywy.

Suzuki: Gdy przyjechałem do Grecji, zadziwił mnie ogrom energii, którą włożono w budowę amfiteatrów. Stworzono ogromne teatry, które mogły pomieścić pięć albo dziesięć tysięcy ludzi, i to bez dostępu do źródeł energii takich jak elektryczność, gaz czy ropa, dla czystej rozrywki. Ta energia ludzka musiała być wyjątkowa. Ten sam rodzaj energii wypełnia w starożytnych tekstach postaci, które przekazują swoje uczucia z dużą intensywnością, z pasją. Uderzyło mnie to, gdy rozmawiałem z ludźmi teatru i oglądałem teatry w Grecji. Muszę przyznać, że podobnie było kiedyś w Japonii. Zarówno teatr , jak i teatr kabuki stanowiły „źródła energii”. Ekspresja dotyczyła całego ciała. Tak wyglądały działania kulturalne w owym czasie. Ale, jak też już wspominałeś, Theodorze, gdy dotarły do nas filmy i telewizja, a nasze życie stawało się łatwiejsze, energia żywa przestała być warunkiem koniecznym, żeby lepiej się ze sobą komunikować, zapewnić sobie rozrywkę, zrozumieć drugiego człowieka, pogłębić percepcję. Wiem, to jest właśnie postęp, który przyniosła nasza cywilizacja, ale w sensie, o którym wspomnieliśmy, z pewnością nastąpił też rozkład kultury. W efekcie teatr osłabł i, co za tym idzie, wielcy aktorzy rzeczywiście stali się rzadkością. Choć wierzę, że aktor stoi na straży najistotniejszych elementów działań kulturalnych, zgadzam się z tobą, Teodorze, że ten gatunek aktora jest na wymarciu. I dlatego musimy – jak miało to miejsce dawniej w przypadku dramatu greckiego czy kabuki – znów zacząć wytwarzać ten rodzaj energii ludzkiej, który afirmuje, potwierdza ludzką egzystencję, dostarczając przy tym rozrywki.

Terzopoulos: Zgadzam się. Poza tym, jednym z tematów, który podejmiemy po otwarciu Olimpiady Teatralnej będzie to, jak możemy przywrócić, zregenerować energię ludzką. Dziś wylegujemy się na kanapie przed telewizorem, a kiedy pojawia się problem, rozważamy, jak go rozwiązać, siedząc na krześle, a to oznacza, że spadł poziom energii, która powstaje w wyniku kontaktu z innymi. Jednym z celów Olimpiady Teatralnej jest wyciągnięcie takiego człowieka z jego skorupy, sprawienie, że zacznie „świętować”, wysłanie w jego kierunku impulsu. Potrzebujemy od uczestników energii, nie letargu! Musimy znaleźć sposoby na to, aby zwiększać liczbę miejsc i okazji sprzyjających międzyludzkiej interakcji, wywieraniu na siebie wpływu.

Suzuki: Człowiek przestał nas intrygować, ale my, ludzie teatru, mamy obowiązek sprawić, aby zaintrygował nas ponownie; koniecznie musimy odzyskać tę siłę. Naszym zadaniem jest także odegranie ważnej roli w przedefiniowaniu sposobów stymulacji, zaskakiwania i dotykania istoty egzystencji ludzkiej. W każdym razie, Theodorze, 2500 lat temu twoim przodkom udało się przekazać całemu światu swoje spostrzeżenia na temat ludzkich spraw i emocji – element zaskoczenia. Myślę, że to niesamowite osiągnięcie. […]

Ludzie związani z teatrem muszą być interesujący, koniecznie, bo fascynacja jest jedną z konwencji teatru. Tekst sam w sobie zawiera analizę człowieka oraz element zaskoczenia, ale potem wkracza zespół ludzi, którzy dzielą się tym z nami. Widz, którego nie umiemy zafascynować, traci zainteresowanie. I choć część współczesnej kultury odrzuciła żywą energię, ludzie nadal nas zaskakują i poruszają. I nikt nie potrafi wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje.

Delfy, 24 sierpnia 1995

O autorach
Tadashi Suzuki
Theodoros Terzopoulos

Fragment rozmowy Tadashiego Suzukiego i Theodorosa Terzopoulosa, przeprowadzonej podczas I edycji Olimpiady Teatralnej poświęconej tragedii greckiej.

Przełożył z języka angielskiego Mirosław Rusek