2019-11-20
2019-12-13

Dariusz Kosiński

Czytanie – czynienie

Drugi numer „Performera”, publikowany w roku dwudziestej rocznicy śmierci Jerzego Grotowskiego, wyrasta ze skrzyżowania co najmniej dwóch przekonań. Jedno było wyrażane już wielokrotnie przy różnych okazjach, to drugie jest moim osobistym wyznaniem wiary.

Przekonanie pierwsze, zdecydowanie ważniejsze, dotyczy rangi i znaczenia tekstów Jerzego Grotowskiego oraz tych jego wystąpień, wypowiedzi i wykładów, które jako teksty nie zostały jeszcze opublikowane. Od lat słychać – powtarzane zarówno przez środowisko „strażników pamięci”, jak i ludzi odrzucających wszelkie pozycje wyznawcze, twierdzenie, że skoro praktyka Grotowskiego i jego przedstawienia przynależą do przeszłości i nie ma już możliwości bezpośredniego do nich dostępu (przekonanie co najmniej dyskusyjne, niemniej silne), to na pierwsze miejsce wysuwają się jego teksty. Mówiąc krótko: Grotowskiego trzeba przede wszystkim czytać.

Przekonanie to oczywiście jest nam wszystkim, związanym z Instytutem im. Jerzego Grotowskiego, bardzo bliskie. To nim kierowaliśmy się, organizując główny nurt wydarzeń mijającego roku, w tym kurs wiodący Otwartego Uniwersytetu Poszukiwań (niektóre jego efekty prezentujemy), wokół idei „Czytania Grotowskiego”. To ono też – powiem w imieniu swoim i wszystkich biorących udział w długim i trudnym procesie edytorskim i redakcyjnym – pozwalało nam ominąć wszystkie rafy, pokonać chwile zwątpienia i doprowadzić do wydania Tekstów zebranych, których polska edycja z roku 2012 jest, i raczej na długo pozostanie, najpełniejszym ich wydaniem, nieprostującym nadmiernie skomplikowanych trajektorii myśli i słów. A choć część współtwórczyń i współtwórców tej edycji sprawia wrażenie rozczarowanych słabością i pewnym skrzywieniem recepcji (można to zobaczyć w materiałach dotyczących przyjęcia włoskiej edycji, które w tym numerze zgromadziła i prezentuje Katarzyna Woźniak), to ja podchodzę do tego dość spokojnie. Czytanie zajmuje czas, a tego jest mało, więc na skutki czytania książek (oczywiście poza reklamowanymi bestsellerami) trzeba poczekać. Wydaje się, że po siedmiu latach można powiedzieć, że choć żadne wielkie debaty wokół tomu Tekstów zebranych nie zaistniały, to stało się coś o wiele lepszego: teksty Grotowskiego są używane w sposób praktyczny, nieprawomyślny i profaniczny. Symbolem tego użycia może być porąbanie naszego woluminu (w rzeczywistości pociętych gazet obłożonych w kopie jego okładki) przez Macieja Borynę w spektaklu Chłopi według Władysława Reymonta wyreżyserowanym przez Krzysztofa Garbaczewskiego w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Patrzyłem na to razem z Agatą Adamiecką-Sitek, współsprawczynią tego tomu, i odczuwaliśmy zarazem grozę i fascynację. Jakby się patrzyło na własne dziecko, które wyrusza w śmiertelnie groźną podróż i choć wiadomo, że może się ona skończyć bardzo źle, to nie można, nie wolno mu już pomóc. Wbrew powierzchownym oburzeniom Garbaczewski (co potwierdził w czasie niedawnego spotkania we Wrocławiu1) wykonał swój gest świadomie, właśnie dlatego że Grotowskiego uważnie przeczytał, a ta lektura stała się dla niego ważna.

Istotna jest też dla zespołu tworzącego przedstawienie Grotowski non-fiction, reżyserowane przez Katarzynę Kalwat, o którym w tym numerze piszą jego współkreatorzy: Krystyna Duniec i Roman Pawłowski. Ważna dla Tomasza Rodowicza, który wyprowadził z niej swoje najnowsze przedstawienie ja, bóg, ponownie mierząc się z pamięcią Grotowskiego i jego dokonaniami. To na różne sposoby cenna lektura dla wszystkich, którzy zgodzili się na nasze zaproszenie odpowiedzieć i na różne sposoby dzielą się swoimi doświadczeniami, zarówno odrzucenia Grotowskiego po latach fascynacji, jak i powrotu do niego, także w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania, które są w stanie zmiażdżyć, wyssać i wyrwać z życia.

Czytanie Grotowskiego, jak czytanie każdych naprawdę ważnych słów, nie jest żadną teorią, bierną „konsumpcją”, zapożyczaniem myśli. Czytanie jest praktyką, czynieniem. Zawsze nowym wydarzeniem, przynależącym nie do porządku obowiązku, nawet najbardziej „kulturalnego”, zadanej pracy domowej, ale do najbardziej rdzennego porządku życia, własnej biografii. Romantyczne (idące od Mickiewicza oczywiście) przeciwstawienie „czynu” i „słowa”, „dobrze przeżytego dnia” i „księgi” – może jest prawdziwe dla piszącego, który najlepiej wie, jak bardzo jego słowa odklejają się od jego życia i jak bardzo „język kłamie głosowi, a głos myślom kłamie” (co czasem i lepiej). Ale też na pocieszenie pana Adama i jego wspaniałego biografa, i nas wszystkich (że nad zasługi pozwolę sobie sam siebie do tego grona zaliczyć), wypowiedzmy nadzieję taką: że czytanie w drugą stronę bieży, że jest czynieniem z języka głosu, który budzi myśl, albo nawet i coś ważniejszego – postawę. Czasem chwilową i ulotną, a czasem może nie. I nawet jeśli „to bardzo mało”, to „słowa, słowa, słowa” mają swój skutek, a (że zacytuję ten sam dramat) „their ends non of our own”.

I to jest to drugie przekonanie, które próbujemy umocnić (także w sobie), dając Wam do czytania Czytanie Grotowskiego: że to nie jest żadna teoria, tylko praktyka, która może zmienić to, co najważniejszego, na chwilę nam daną – nasze życie.


 

Zespół redakcyjny

  • Monika Blige, Dariusz Kosiński, Katarzyna Lemańska, Karolina Sołtys (korekta), Wanda Świątkowska, Katarzyna Woźniak

Projekt okładki

  • Barbara Kaczmarek

Współpraca

  • Tomasz Raczkowski (staż)
  • 1. Krzysztof Garbaczewski był gościem panelu Teatr dla filozofii – filozofia dla teatru, który odbył się 9 listopada 2019 roku w Instytucie Grotowskiego w ramach Otwartego Uniwersytetu Poszukiwań (przyp. red.).