2019-11-20
2019-12-06

Katarzyna Woźniak

Iść się powłóczyć

Ostatnie dwa lata studiów spędziłam na krakowskich Dębnikach, w kamienicy – powiedzmy – z widokiem: z balkonu na ogród hrabiego (który przypominał mi mojego nieżyjącego już dziadka), z okna na dom Karola Wojtyły. Mniej więcej w tym samym czasie trafiłam na zajęcia do Dariusza Kosińskiego, który z pasją opowiadał o litewskich bluszczach i powojach i ich spadkobiercy – Jerzym Grotowskim. Kilka miesięcy wcześniej wróciłam z zagranicy, gdzie po raz pierwszy usłyszałam o tym opolsko-wrocławskim reżyserze-demiurgu. Chciałam wiedzieć więcej. Wertowałam książki i archiwalia i tak trafiłam na zdjęcia Grotowskiego z czasów studenckich. W takich właśnie okolicznościach i z przyczyn, których do dziś nie umiem sobie wytłumaczyć, zaczął mi się w pamięci zlewać w jedno wizerunek młodego Grotowskiego ze zdjęciami Wojtyły z okresu, gdy mieszkał w kamienicy obok, i mojego dziadka z czasów młodości. Spieszę wyjaśnić, że nie należy się w tej interferencji doszukiwać drugiego dna: po prostu, z powodu kaprysu wyobraźni, był taki czas, gdy nie umiałam przywołać z pamięci jednego, by za chwilę nie myśleć o pozostałych.

Wspomnienie to wróciło do mnie teraz, gdy po raz pierwszy wzięłam do rąk przewodnik po Opolu śladami Grotowskiego, wydany przez Galerię Sztuki Współczesnej w Opolu, na postawie tekstów Agnieszki Wójtowicz. Z trzeciej strony okładki spoglądał na mnie młody Grotowski – ponownie on, dziadek Wacław i Karol Wojtyła zlali mi się w jedno.

Grotowski. Bedeker Opolski to niewielkich rozmiarów, dwujęzyczna, polsko-angielska, książeczka wydana niezwykle starannie i stylowo – nowoczesny layout, staranne opracowanie graficzne zdjęć (projekt Magdy Wolnickiej) i archiwaliów budzą uznanie. Cytaty z innych książek autorki, Od Orefusza do Studium o Hamlecie. Teatr 13 Rzędów w Opolu (1959–1964) (Wrocław 2005) i Grotowski polityczny (w przygotowaniu), przeplatają się z archiwalnymi dokumentami, co wzmacnia w czytelniku poczucie osadzenia w realiach tamtych czasów, gdy nieznany jeszcze światu polski reżyser i jego giermek – Ludwik Flaszen – stawiali pierwsze kroki na drodze do światowej sławy. Nie ulega wątpliwości, że część tego splendoru spłynęła i na Opole, w którym wówczas pracowali.

Autorzy proponują nam trasę od siedziby Teatru 13 Rzędów, przez miejsca, w których mieszkali artyści, po ważne dla ich pracy i życia instytucje (między innymi dawną siedzibę Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej) i lokale, w których toczyło się życie towarzyskie zarówno zespołu, jak i środowiska z nim związanego (Restauracja Dworcowa, kawiarnie: Teatralna i Pod Pająkiem i inne). Cień wątpliwości budzi jedynie, w moim odczuciu, pretensjonalny tytuł ostatniego podrozdziału Życie towarzyskie i uczuciowe. Wścibscy i ciekawscy rozczarują się – na temat życia uczuciowego nie znajdą w Bedekerze żadnej wzmianki, jedynie kilka rzeczowych uwag o miejscach spotkań zespołu i łączącej jego członków przyjaźni. Chwyt marketingowy? Ukłon w stronę wścibskich konsumentów brukowych portali i dzienników (wszak książeczka nie jest skierowana do szerokiego grona odbiorców)? Sugestia, że było coś więcej, że o życiu uczuciowym Grotowskiego mówi się do dziś niewiele albo w ogóle? Trudno powiedzieć, ale nie można nie zapytać. Wędrówkę kończymy na placu Kopernika, pod pomnikiem Jerzego Grotowskiego, wykonanym przez Mariana Molendę w 2004 roku.

Idea, czy raczej doświadczenie podróży, było bardzo bliskie Jerzemu Grotowskiemu. Wędrowanie za niezwykłymi ludźmi, do jakich sam niewątpliwie się zaliczał, tym bardziej. Z każdej podróży przywoził jednak coś żywego, podtrzymującego płomień twórczy, rozbudzającego na nowo entuzjazm. Pozostaje życzyć zarówno autorce, jak i wydawcom, by turyście, który po Opolu postanowi się powłóczyć śladami Grotowskiego, także udało się znaleźć podczas tej włóczęgi coś żywego.

O autorce

Agnieszka Wójtowicz: Grotowski, Bedeker opolski, Galeria Sztuki Współczesnej, Opole 2019.